1 kwietnia 2026 roku minęło 20 lat od inauguracji stadionu przy ulicy Ściegiennego 8 w Kielcach. Z okazji tego jubileuszu klub Korona przygotował dla kibiców niespodziankę i zaprosił na piątkowy (10 kwietnia) mecz 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Jagiellonią Białystok zawodników i członków sztabu szkoleniowego z sezonu 2005/06.
Do Kielc przyjechali m.in.: Grzegorz Bonin, Paweł Golański, Marcin Kaczmarek, Hernâni, Grzegorz Piechna, Robert Kolendowicz, Marcin Drzymont, Marek Szyndrowski, Krzysztof Gajtkowski i trener Ryszard Wieczorek.
– To był, nie ukrywam, jeden z lepszych okresów w mojej pracy i akurat to, że zespół grał dobrze, to jest przede wszystkim zasługa tych piłkarzy, którzy tu dzisiaj się pojawili. Dwadzieścia lat temu byli na topie, a ja miałem przyjemność być trenerem tej ekipy. Tego stadionu zazdrościła nam wtedy cała Polska. Jego otwarcie to było duże wydarzenie. Pamiętam jak przed pierwszym meczem, już kilka tygodni, a można powiedzieć nawet miesięcy, patrzyliśmy jak się buduje, często tu przyjeżdżaliśmy. Czekaliśmy z utęsknieniem na to, żeby tu wejść. To było coś. Patrząc na to pierwsze spotkanie, to piłkarze byli bardzo zestresowani. Dla mnie to było przede wszystkim coś pięknego, być trenerem na najlepszym obiekcie w Polsce. A później po kilku meczach zespół też odpalił i wygrywał mecz za meczem – powiedział Ryszard Wieczorek.
– W międzyczasie pracowałem w kilku klubach. Dzisiaj, nie ukrywam, że czekam na coś konkretnego, coś takiego, żeby ten projekt mógł się zrealizować, ale mam też co robić. Syn prowadzi dobrze prosperującą firmę, pomagam mu w tym i mam zajęcie od rana do wieczora, ale czekam na telefon – zakończył 64 – letni szkoleniowiec.
– Cieszę się z tego spotkania. Fajna inicjatywa ze strony klubu. Spotkać się po tylu latach w takim gronie to czysta przyjemność. Z większością chłopaków ten kontakt jest utrzymany, wiadomo z niektórymi nawet się spotykamy, jeździmy na wakacje. Parę lat tu spędziłem, więc jest co wspominać, jest co opowiadać. Super – stwierdził grający w Koronie w latach 2004 – 2007 obrońca Marek Szyndrowski.
– Bardzo mi miło, że zostałem zaproszony na tak wielką uroczystość jak 20-lecie stadionu Korony Kielce. Jest mi niezmiernie miło z tego powodu, że ktoś po tych 20 latach jeszcze pamięta o takim byłym zawodniku jak Marcin Drzymont. Także w pierwszej kolejności chciałem podziękować za to miłe spotkanie. A co u mnie? Praca zawodowa, rodzina, z piłką nie mam wiele wspólnego. Oczywiście śledzę wyniki klubów, w których grałem, ale generalnie z piłką związku nie mam. Najlepszy okres swojej przygody piłkarskiej miałem w Kielcach, bo dzięki trenerowi Wieczorkowi trafiłem do tej wspaniałej drużyny, która zrobiła awans, a później zachwycała polską Ekstraklasę. Było mi niezmiernie miło być częścią tej drużyny, dlatego to są niezapomniane chwile, niezapomniane mecze i to otwarcie stadionu. To było coś niesamowitego, bo to był pierwszy taki obiekt w Polsce. Wspomnienia pełnych trybun wracają i naprawdę wzruszam się teraz jak o tym myślę, bo to naprawdę było niesamowite – powiedział Marcin Drzymont.
– Minęło 20 lat, a wydaje się jakby to było wczoraj. Rzeczywiście fajny czas, taki historyczny i myślę, że wszyscy w Kielcach wracają do tych momentów z takim pozytywnym nastawieniem. Awans do Ekstraklasy, nowy stadion, najnowocześniejszy w Polsce, atmosfera na meczach, to zostało w pamięci i zbudowało podwaliny po to, co się dzisiaj dzieje. Korona jest teraz w dobrym miejscu i myślę, że będzie rosła w siłę. Wspomnienia są bezcenne i myślę, że każdy z nas wraca z taką dużą sympatią do tych chwil – stwierdził Robert Kolendowicz.
Korona Kielce w premierowym sezonie występów w Ekstraklasie zajęła 5. miejsce w tabeli tracąc zaledwie dwa punkty do ostatniego stopnia podium, który dawał możliwość występów w europejskich pucharach.

























