Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock pokonali w Kaliszu Industrię Kielce 30:25 (16:12) w pierwszym spotkaniu półfinałowym Pucharu Polski. W niedzielnym finale zmierzą się ze zwycięzcą pojedynku Netlandu MKS Kalisz z Wybrzeżem Gdańsk.
Kielczanie, którzy bronili trofeum wywalczonego przed rokiem, po kwadransie zaczęli mocniej grać w defensywie, a w ataku rozkręcił się Alex Dujshebaev i zaczęli odrabiać straty. Nie wykorzystali jednak szansy grając przez ponad minutę z przewagą dwóch zawodników. W końcówce pierwszej połowy podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa przegrywali tylko 12:14, ale mistrzowie Polski znów odskoczyli na cztery gole.
Po zmianie stron Kielczanom tylko na moment udało się zbliżyć do przeciwnika. Po trafieniu Alexa Dujshebaeva przegrywali 16:18, ale riposta Płocczan była natychmiastowa. Drużyna Industrii często atakowała wycofując bramkarza, ale to tylko momentami przynosiło efekt. Później jednak przekładało się na łatwe gole dla wiślaków. Końcówka pierwszego starcia półfinałowego nie przyniosła większych emocji, bowiem zespół prowadzony przez hiszpańskiego szkoleniowca Xaviego Sabate w pełni kontrolował przebieg wydarzeń na boisku.
MVP spotkania został rozgrywający Orlenu Wisły – Fazekas.
Drugi mecz półfinałowy Netlandu MKS z Wybrzeżem rozpocznie się o godz. 18.
Kalisz po raz trzeci z rzędu jest organizatorem Final Four Pucharu Polski. Przez trzy następne sezony gospodarzem jednego meczu finałowego będzie Gdańsk.
– To mały wymiar kary, biorąc pod uwagę naszą postawę. Trudno było nam znaleźć skuteczność, przebić się przez obronę rywala. Wszystko przychodziło nam z wielkim trudem. Jesteśmy rozczarowani. Boli to, że kibice przyjechali, a my swoją postawią „nie dojechaliśmy”. Zdajemy sobie sprawę sobie, że została nam tylko walka o mistrzostwo. Musimy być na tym skoncentrowani i zrobimy wszystko, aby wróciło do Kielc – powiedział rozgrywający Industrii Michał Olejniczak.
– Gra cały zespół. Liczba wspólnych błędów i różnych sytuacji nie pozwoliła nam wygrać tego meczu. Już w pierwszym kwadransie było minus cztery gole i potem musieliśmy „gonić” wynik. Czujemy ogromny niedosyt, bo to była wielka szansa na ponowne zdobycie Pucharu Polski – zaznaczył bramkarz Kielczan Adam Morawski.
– Ocena nie jest wysoka. Przegraliśmy, goniąc wyniki praktycznie od początku. Zrobiliśmy 13 błędów technicznych. To liczba, która zwala z nóg, bo w takiej sytuacji trudno o korzystny wynik z takim rywalem. Tutaj grasz tylko jeden mecz. Nie masz rewanżu. Przegrywasz, odpadasz. Żałujemy, ale rywale byli lepsi. Na pewno nie spuszczamy głów. Jest to przykry dzień, taki niestety jest sport, ale to nie zwalnia nas z obowiązku odrobienia lekcji i wyciągnięcia wniosków. Na pewno to zrobimy i przygotujemy się lepiej na następny mecz z Wisłą. – podsumował drugi trener Żółto-Biało-Niebieskich Krzysztof Lijewski.
Rywalem Orlenu Wisły Płock w wielkim finale będzie PGE Wybrzeże Gdańsk, które pokonało gospodarzy turnieju Netland MKS Kalisz 31:29.
ORLEN Wisła Płock – Industria Kielce 30:25 (16:12)
ORLEN Wisła Płock: Bergerud, Borucki, Alilović – Daszek 3, Janc 3, Szyszko 3, Sroczyk 1, Serdio, Susnja, Samoila 1, Richardson 7, Fazekas 8, Mihic, Ilic, Szita, Kosorotow 4.
Industria Kielce: Morawski, Ferlin – Jędraszczyk, Olejniczak 2, Sićko 2, A. Dujshebaev 6, Kounkoud, Maqueda, Moryto 1, D. Dujshebeav 2, Karalek 1, Vlah 4, Rogulski, Monar 2, Jarosiewicz 4, Nahi 1
Najwięcej bramek – dla Industrii Kielce: Alex Dujshebaev 6, Aleks Vlah 4, Piotr Jarosiewicz 4; dla Orlenu Wisły Płock: Gergo Fazekas 8, Melvyn Richardson 7, Sergei Kosorotow 4, Michał Daszek 3, Mitja Janca 3.















