Ponad kilogramowego guza, który zajmował całą prawą stronę szyi i okolicę nadobojczykową usunęli ponad 40-letniemu mężczyźnie specjaliści ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. Do uzupełnienia ekstremalnego ubytku użyli jednego z największych przeszczepów skórno – mięśniowych, jaki można było pobrać z ludzkiego organizmu.
Dr n. med. Sławomir Okła, kierownik Kliniki Chirurgii Głowy i Szyi w ŚCO informuje, że operacja była jednym z najtrudniejszych wyzwań, z jakim do tej pory mierzyli się lekarze z tej kliniki. Jak mówi specjalista, zespół resekujący musiał precyzyjnie wyciąć guza wraz z zapasem zdrowej tkanki, operując bezpośrednio przy głównych pniach tętniczych szyi.
– Musieliśmy wykonać olbrzymi zabieg resekcyjny, czyli usunąć nowotwór skóry w okolicy bocznej szyi, okolicy nadłopatkowej, nadobojczykowej, który dochodził do kręgosłupa. Dlatego sama resekcja nastręczała dużo wątpliwości, zastanawialiśmy się, czy będziemy w stanie to zrobić. Jednak to była operacja ratująca życie tego pacjenta. Dla mnie od początku też było wiadomo, że pokrycie ubytku po resekcji nowotworu bez najnowocześniejszych technik rekonstrukcyjnych nie będzie możliwe – mówi dr Sławomir Okła.
Dr Przemysław Ociepa, który wraz z dr n.med. Kamilem Michtą był odpowiedzialny za część rekonstrukcyjną zabiegu wyjaśnia, że polegała ona na wykorzystaniu płata skórno – mięśniowego i mikrozespoleń naczyniowych.
– Rozległość ubytku po wycięciu całego guza nowotworowego była ogromna. Musieliśmy pokryć ten ubytek tkankowy ogromną ilością tkanki miękkiej, czyli przeszczepu z jakiegoś innego miejsca. Nie mamy w tym przypadku części zamiennych, dlatego skórę musieliśmy wziąć z jakiegoś jednego miejsca ludzkiego organizmu. Pobraliśmy ten fragment tkankowy od pacjenta i przeszczepiliśmy go do miejsca po ubytku. Musieliśmy też zespolić naczynia po mikroskopem, tak aby ten przeszczep mógł faktycznie się przyjąć – wyjaśnił dr Przemysław Ociepa.
W tym przypadku lekarze zastosowali przeszczep oparty o mięśnie najszersze grzbietu pacjenta z tkanką skórną z pleców. To największy mięsień, jaki występuje w ludzkim organizmie.
Profesor Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii podkreśla, że zabieg nie byłby możliwy gdyby nie sprzęt, na który pieniądze w wysokości ponad miliona 300 tys. zł szpital pozyskał z Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach.
– Prawda jest taka, że mamy wirtuozów, ale jeżeli nie ma właściwych instrumentów, to ten wirtuoz też nie może wiele pokazać. W naszym szpitalu mamy takich wirtuozów i też sprzęt, dzięki czemu dokonuje się niesamowitych, spektakularnych rzeczy ratujących życie pacjentowi – dodał prof. Stanisław Góźdź.
– Bardzo się cieszę, że pieniądze, które systematycznie przekazujemy Świętokrzyskiemu Centrum Onkologii na zakup sprzętu najnowszej generacji w realny sposób przekładają się na poprawę zdrowia naszych pacjentów – powiedziała Renata Janik, marszałek województwa świętokrzyskiego.
– W przypadku tego młodego mężczyzny ten sprzęt, ale też ogromna wiedza, determinacja i zaangażowanie lekarzy przełożyło się na uratowaniu mu nie tylko zdrowia, ale i życia. Kiedyś, to nasi specjaliści jeździli do innych ośrodków i uczyli się nowoczesnych technik operacyjnych. Dziś, to do Świętokrzyskiego Centrum Onkologii przyjeżdżają lekarze z całego kraju, a nawet świata, by uczyć się od naszych lekarzy. To ogromnie cieszy – dodała Renata Janik.
Zabieg usunięcia guza i rekonstrukcji trwał ponad 13 godz. i został przeprowadzony pod koniec stycznia. Pacjent w Klinice Chirurgii Głowy i Szyi w Świętokrzyskiego Centrum Onkologii spędził dwa miesiące.










