Rok temu Korona Kielce na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu zapewniła sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Drużyna osiągnęła ten cel dzięki dobrej postawie w końcowej fazie rozgrywek. Dwanaście miesięcy później Żółto-Czerwoni muszą drżeć o ligowy byt, a piątkowy (1 maja) mecz z Piastem Gliwice urasta do miana jednego z najważniejszych w rundzie wiosennej.
Po letnich transferach, na które kielecki klub wydał blisko osiem milionów złotych, wydawało się, że sezon 2025/2026 będzie łatwiejszy i przyniesie kibicom względny spokój.
– Nie rozumiem, dlaczego miałby być łatwiejszy. Jego przebieg, to co się dzieje w tabeli pokazuje, że on nie jest taki łatwy i nie takie firmy jak Korona do końca obgryzają paznokcie. Oczywiście mieliśmy większe ambicje, marzenia i one dalej mogą być zrealizowane, natomiast do tego wszystkiego potrzebne są zwycięstwa, potrzebne są punkty. Na chwilę obecną skupiamy się na piątkowym meczu, bo on będzie najważniejszy, natomiast nie ukrywam tego i to myślę każdy powie, że takiego sezonu od wielu, wielu lat w polskiej ekstraklasie nie było – podkreślił trener Korony Jacek Zieliński.
Szkoleniowiec kieleckiego zespołu często powtarza, że atutem Korony jest wsparcie kibiców na stadionie przy ulicy Ściegiennego. Tyle, że w tym roku drużyna nie umie tego atutu wykorzystać. Z sześciu domowych meczów Kielczanie wygrali tylko dwa – z zamykającymi tabelę ekipami Bruk – Bet Termaliki Nieciecza i Arki Gdynia. Piasta Gliwice ostatni raz pokonali przed własną publicznością 11 listopada 2018 roku 1:0, a strzelcem gola był Elia Soriano.
– Zdajemy sobie z tego sprawę, że do tej pory w tych meczach u siebie trochę zawodziliśmy. Rzeczywiście były takie, które nam po prostu nie wyszły, ale to już historia. Ten kolejny chcemy wygrać i wrócić na właściwą ścieżkę. Ostatni mecz wygrany z Piastem w 2018 roku? Statystyki są po to, żeby je łamać, więc będziemy chcieli to wywrócić – dodał Jacek Zieliński.
– Uważam, że w Kielcach gramy teraz niezłą piłkę. OK, były na przykład mecze, gdzie zdobyliśmy tylko jeden punkt i czuliśmy niedosyt, ale uważam, że graliśmy taką piłkę, jaką kibice chcą widzieć. Otwarty futbol, bardzo dużo pressingu, biegaliśmy, walczyliśmy. Akcje były budowane nie na zasadzie długiego podania i a nuż coś się stworzy, więc uważam, że ta gra u nas wygląda nieźle. Jesteśmy lepsi od kogoś na boisku, ale niewystarczająco i to jest nasz problem, że nie możemy tego przekuć na zdobycze bramkowe, na wymierny aspekt piłki nożnej. Czujemy to i pracujemy nad tym, tylko to nie jest tak łatwe, że na pstryknięcie palcem wszystko nagle się zmienia o 180 stopni. Uważam jednak, że fundament jest. Nie popadałbym w pesymizm, że mega gramy u siebie słabo, bo gramy nieźle, ale oczywiście zgodzę się, że brakuje nam tych wymiernych efektów – stwierdził skrzydłowy Wiktor Długosz.
Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu Korona ma dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Piątkowa konfrontacja z Piastem Gliwice, który ma na koncie oczko więcej, może mieć rzeczywiście ogromne znaczenie dla ostatecznego kształtu tabeli PKO BP Ekstraklasy.









