Stadnina w Pińczowie przy ul. Targowej ponownie otwiera się na mieszkańców i turystów. Po kilku latach przerwy w mieście reaktywowany został Klub Jeździecki Ponidzie Pińczów.
Jak podkreśla prezes klubu Marcin Niemczyk to kontynuacja wieloletniej historii związanej z Antonim Chmielarskim, który przez lata prowadził stadninę. Z czasem, ze względu na wiek i ogrom pracy, zdecydował się zakończyć działalność.
– Przerwa była na tyle krótka, że Świętokrzyski Związek Jeździecki pozwolił na jego wznowienie. Jesteśmy na tym samym terenie, dzierżawimy grunty od pana Chmielarskiego. To ten sam klub, działający od 1975 roku, tylko pod innym zarządem i tym samym logiem – wyjaśnia Marcin Niemczyk.
Jak dodaje, reaktywacja klubu to duże wyzwanie. Celem jest odbudowanie społeczności miłośników jeździectwa, przyciągnięcie nowych osób oraz stopniowy rozwój ośrodka.
Obecnie w stadninie znajduje się około 13 koni – część z nich to zwierzęta prywatne, a część pochodzi jeszcze z hodowli Antoniego Chmielarskiego i pełni funkcję koni szkółkowych. Obiekt pozostaje otwarty dla odwiedzających, którzy mogą zobaczyć konie, a nawet – przy odpowiednich umiejętnościach – spróbować jazdy konnej.
W planach jest dalszy rozwój w tym powrót do tradycji takich jak hipoterapia oraz organizacja zawodów sportowych. Już w najbliższą niedzielę odbędą się pierwsze towarzyskie zawody w skokach przez przeszkody. Organizatorzy zapraszają zarówno zawodników klubowych, jak i osoby prywatne.
– Zawody są otwarte, zgłoszenia można dokonywać do piątku. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych – zarówno kluby, jak i osoby prywatne, które mają konie i chciałyby sprawdzić się w zawodach sportowych. Rywalizacja obejmie konkursy na różnych poziomach trudności – od wysokości 40 cm i 50 cm, po bardziej wymagające przejazdy na poziomie 80, 90 i 100 cm – dodaje Niemczyk.
Zawody rozpoczną się w niedzielę (3 maja) o godz. 10:00.















