– Góra Radostowa to unikatowe dobro kulturowe. Zniesienie strefy ochrony może oznaczać, że bezpowrotnie je stracimy – uważają przedstawiciele kieleckiego środowiska akademickiego. Ich zdaniem wbrew decyzji radnych Masłowa, góra i jej okolica powinny być pod ochroną konserwatora zabytków.
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy nieruchomości położonych na zboczu wzniesienia, które jest objęte ochroną konserwatorską od 1978 roku. Uzasadnieniem tej decyzji było użyte przez Stefana Żeromskiego określenie „domowej góry”.
– To nie jest takie proste – stwierdza profesor Marta Meducka. Regionalistka oraz badaczka historii kultury Kielc i kielecczyzny uważa, że decyzja dotycząca przyszłości Radostowej nie powinna być podejmowana zbyt pochopnie. Zwraca przy tym uwagę, że wzniesienie noszące miano zabytku może być elementem budowania lokalnej tradycji kulturowej.
– Przede wszystkim dlatego, że jest bezwzględnie związana ze Stefanem Żeromskim, który to właśnie w tym mieście powinien być szczególnie honorowany. Nie bez przyczyny mówił, że jest to jego „góra domowa”. Ta góra jest także urokliwym miejscem. Dlatego należałoby się zastanowić, czy warto je cywilizować na siłę wyzbywając się przy tym jej wyjątkowego charakteru – tłumaczy.
Zdaniem Marty Meduckiej kluczowe jest znalezienie uniwersalnego rozwiązania, które pozwoli na zachowanie strefy ochrony na górze Radostowej przy jednoczesnym umożliwieniu właścicielom działek na większą swobodę w gospodarowaniu nimi.
– Przez kilkadziesiąt lat było to miejsce symboliczne, nienaruszalne i chronione jako element naszej lokalnej tradycji kulturowej. A pamiętajmy, że nadmiaru takowej świadomości jako społeczność lokalna nie mamy. Ważne jest także, że w latach 30. XX w. w Kielcach powstało jedyne warte uwagi pismo kulturalne „Radostowa”. Ta nazwa nie została wybrana przez przypadek – argumentuje.
W sprawie zasadności ochrony góry Radostowej ekspertyzę wydało dwóch historyków – prof. Adam Massalski, a także dr Cezary Jastrzębski. Obaj uważają, że teren ten powinien być chroniony, ale jedynie pod względem przyrodniczym.
– Moje zdumienie budzi także kto się podpisuje pod wnioskiem o delegalizację ochrony Radostowej. Jest to Cezary Jastrzębski, który jest geografem i ekspertem od lokalnej tradycji. Jego poparcie dla tej petycji wzbudza nie tylko moje zadziwienie – stwierdza Marta Meducka.
Obiekcje co do zniesienia strefy ochrony konserwatora zabytków na górze Radostowej ma także prof. Marzena Marczewska. Językoznawca z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach również uważa, że przychylenie się do postulatów lokalnej społeczności oznacza zgodę na nieodwracalną zabudowę zbocza budynkami mieszkalnymi.
– Rozumiem właścicieli tych nieruchomości, którzy chcą dysponować swoją własnością w dowolny sposób. Myślę jednak, że Radostowa jest częścią naszego dziedzictwa kulturowego, krajobrazowego oraz symbolicznego. To miejsce związane z pamięcią o Stefanie Żeromskim oraz typowym krajobrazem świętokrzyskim. Samo to jest wartością. Dlatego uważam, że teren ten nie powinien być brany pod uwagę, jako działki budowlane – mówi.
Marzena Marczewska utrzymuje, że obowiązująca strefa ochrony konserwatora zabytków gwarantuje, że góra Radostowa przetrwa w niezmienionej formie dla przyszłych pokoleń.
– Są takie miejsca, których się nie sprzedaje i są takie wartości, których nie przelicza się na metry powierzchni działek. To, że ktoś prowadzi jakieś prace na istniejącym podwórzu nie wzbudza mojego sprzeciwu. Chciałabym jednak, żebyśmy się zastanowili nad tym jakie skutki może przynieść druga czy trzecia linia zabudowy. Z pewnością są to tereny atrakcyjne pod względem deweloperki. Wydaje mi się jednak, że powinniśmy mieć świadomość, że możemy bezpowrotnie utracić coś cennego – ocenia.
Jakie są szanse na zmianę statusu góry? Jak informował na antenie Radia Kielce Krzysztof Myśliński, Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków, decyzja w tej sprawie należy wyłącznie do Generalnego Konserwatora Zabytków.
W ostatnich miesiącach mieszkańcy Ciekot w gminie Masłów zbierali podpisy pod petycją, w której wnioskują o zniesienie strefy ochrony. Pod dokumentem, który ma trafić do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podpisało się 300 osób. W ubiegłym tygodniu rada gminy Masłów jednogłośnie poparła petycję mieszkańców. Podobną zbiórkę podpisów prowadzą także mieszkańcy Bęczkowa w gminie Górno.
Mieszkańcy gminy Masłów zapowiadają, że w przypadku odrzucenia ich petycji przez ministerstwo, sprawa trafi do sądu administracyjnego. Tymczasem przedstawiciele kieleckiego środowiska akademickiego nie wykluczają, że wystosują własną petycję w nawołującą do zachowania istniejącej strefy ochrony konserwatora zabytków.










