Język angielski na poziomie podstawowym zakończył w środę (6 maja) pierwszy etap obowiązkowych zmagań maturalnych. Młodzi ludzie przyznają, że w porównaniu do polskiego i matematyki, dzisiejszy arkusz był najmniej wymagający.
Dla większości abiturientów egzamin był jedynie formalnością. Jak podkreślają, arkusz był wyjątkowo przewidywalny, a poziom trudności ocenili jako znacznie niższy niż na poprzednich przedmiotach obowiązkowych.
– Myślę, że angielski był najłatwiejszy ze wszystkich egzaminów. Matematyka zazwyczaj jest najtrudniejsza dla wielu osób, dla mnie też, a tutaj nie było nic trudnego. Stówka na spokojnie będzie – mówią maturzyści.
Uczniowie wskazują, że ich spokój i pewność siebie wynikają z długiej nauki oraz obecności języka w ich codziennym życiu.
– Myślę, że jest to dlatego, że już się go w sumie na ten moment uczymy 12 lat w szkole. I przez ten cały czas bardzo dobrze zdążyliśmy się obyć z językiem – tłumaczy Kacper.
Podczas egzaminu maturzystom najwięcej czasu zajęło napisanie długiej formy wypowiedzi. Zadaniem uczniów było napisanie e-maila do koleżanki o powrocie do miejsca z dzieciństwa. Maturzyści wykazali się dużą kreatywnością – jedni opisywali prawdziwe wspomnienia, inni postawili na fikcję, by łatwiej dopasować słownictwo do wymogów egzaminacyjnych.
– Opisałam historie, podczas której wraz z moją siostrą byłam na placu zabaw i byłyśmy świadkiem, kiedy jedno dziecko spadło z drzewa. Wydaje mi się, że wyszło mi to całkiem ciekawie– mówi Amelka.
– Opisałem wizytę w sadzie, w którym dawno nie byłem. Napisałem krótką pracę, bo na podstawie są limity słów i nie można się za bardzo rozpisać – dodaje jeden z abiturientów.
Większość uczniów z IV LO liczy na wynik bliski 100%. Zapowiadają, że dzisiejsza podstawa to tylko rozgrzewka przed jutrzejszym wyzwaniem. W czwartek (7 maja) o godz. 9:00 maturzyści przystąpią do egzaminu z języka obcego na poziomie rozszerzonym.










