Po ostatnim meczu PKO BP Ekstraklasy w Kielcach, w którym Korona zremisowała 1:1 z Piastem Gliwice, kilku kibiców z tzw. Młyna, czyli trybuna najzagorzalszych fanów drużyny weszło na murawę i odbyło „rozmowę motywującą” z piłkarzami. Nie zabrakło w niej także inwektyw kierowanych pod adresem zawodników.
Nie jest to niestety odosobniony przypadek na polskich stadionach, kiedy niezadowoleni z gry swoich ulubieńców kibice dają temu wyraz właśnie w taki sposób.
– To jest ich wybór, kiedy chcą podejść i chcą powiedzieć kilka mocniejszych słów. Oni bardzo emocjonalnie podchodzą do tematu, ale wydaje mi się, że sytuacja jest rozwiązana i więcej na ten temat nie trzeba mówić. My na pewno na nich liczymy i chcemy zrobić wszystko, żeby uspokoić sytuację trzyma punktami w najbliższym meczu – podkreślił Bartłomiej Smolarczyk.
Czy kibice w ten sposób zmotywowali piłkarzy Korony Kielce do lepszej gry?
– Nie wiem. Jeśli chodzi o zarzut przejścia obok meczu, to my dajemy z siebie wszystko i pomimo, że wyniki się nie zgadzają, to nie można nam zarzucić, że się nie staramy, czy nie zdajemy sobie sprawy z sytuacji w jakiej jesteśmy. Czy nas to zmotywowało? Nie, my jesteśmy już chyba na tyle zmotywowani, mamy tyle bodźców wewnątrz nas i tych nerwowych emocji, że ta skala motywacji już jest i tak na najwyższym poziomie – zakończył wychowanek klubu Escola Varsovia Warszawa.
Na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu Korona Kielce ma zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. W najbliższy piątek drużyna prowadzona przez Jacka Zielińskiego zmierzy się w Częstochowie z walczącym o europejskie puchary Rakowem.










