W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 0:2 (0:0).
Gole strzelili: Lamine Diaby-Fadiga (48.) i Marko Bulat (57.). Dla walczących o pozostanie w piłkarskiej elicie Żółto – Czerwonych to szósty z rzędu mecz bez zwycięstwa.
Jacek Zieliński, trener Korony Kielce.
– Przegraliśmy bardzo ważny mecz, o wielkim ciężarze gatunkowym. Powidziałem zawodnikom w szatni, że przegraliśmy bitwę, ale wojna nadal trwa. Przed nami dwa ważne spotkania. Musimy się jak najlepiej przygotować do meczu z Widzewem. Marzenia i zamierzenia były inne. Po pierwszej połowie też wydawało się, że będzie inaczej. Potem dostaliśmy dość szybko jedną bramkę, po kilku minutach drugą. Sytuacja Antonina będzie nam się śnić po nocach. Tej okazji bardzo szkoda, bo dałaby nam tlen. Presja będzie rosła z dnia na dzień, musimy to wytrzymać – podsumował.
Dawid Kroczek, szkoleniowiec Rakowa Częstochowa.
– Gratuluję sztabowi i zawodnikom tego wyniku. Pierwsza połowa była bez wyrazu jeśli chodzi o nasze działania pod polem karnym. Nie wykreowaliśmy żadnej dobrej sytuacji do zdobycia gola. Należy docenić to, że było to spotkanie na zero z tyłu. Te działania w obronie dały nam dużo. Z plusów: druga połowa i wejście w nią. Szybko strzelona bramka. Potem nie cofneliśmy się, co jest pozytywem. Ważne zwycięstwo, przełamanie i rehabilitacja po porażce w Pucharze Polski – powiedział.
– Nawet nie wiem co powiedzieć. Po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić przynajmniej 1:0. Graliśmy wówczas naprawdę dobrze. Nie wiem, co się stało w drugiej części. Po naszych błędach szybko straciliśmy dwie bramki i możemy winić tylko siebie. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Mamy tylko trzy punkty przewagi nad Widzewem, a oni mają jeszcze mecz do rozegrania. Problem jest w nas, bo nie wygraliśmy żadnego z ostatnich sześciu spotkań. To jest nasza wina. Kibice są cały czas z nami, a my jesteśmy odpowiedzialni za tę sytuację. Co ja mogę powiedzieć? Jedynym rozwiązaniem jest zwycięstwo z Widzewem. Wygraliśmy na ich stadionie, to mam nadzieję, że powtórzymy to przed naszą publicznością i skończymy tę sytuację – powiedział cypryjski obrońca Konstantinos Sotiriou.
– Znowu gramy dwie różne połowy. W pierwszej Raków nawet nie miał celnego strzału. W przerwie pozytywnie się nastawiamy i na samy początku drugiej odsłony dostajemy dwie bramki. Grając z takim zespołem trudno ten wynik odwrócić. Musimy wziąć się za siebie. Za tydzień gramy z Widzewem. Nie muszę mówić, ile ten mecz będzie znaczył po porażce w Częstochowie. Jesteśmy świadomi tego, że w tym roku wygraliśmy tylko cztery pojedynki. Jeśli będziemy na takich rzeczach się skupiać, to mecz z Widzewem będzie wyglądał tak jak te ostatnie, czyli będzie przegrany bądź zremisowany – podkreślił bramkarz Xavier Dziekoński.
Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Lamine Diaby-Fadiga (48), 2:0 Marko Bulat (57).
Żółta kartka – Raków Częstochowa: Marko Bulat. Korona Kielce: Wiktor Długosz, Bartłomiej Smolarczyk.
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok). Widzów 5 384.
Raków Częstochowa: Kacper Trelowski – Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas – Michael Ameyaw, Oskar Repka, Marko Bulat (66. Władysław Koczerhin), Adriano Amorim (75. Jean Carlos Silva) – Lamine Diaby-Fadiga (75. Patryk Makuch), Tomasz Pieńko (86. Ivi Lopez), Jonatan Braut Brunes (86. Leonardo Rocha).
Korona Kielce: Xavier Dziekoński – Bartłomiej Smolarczyk, Kostas Sotiriou, Pau Resta – Wiktor Długosz (25. Hubert Zwoźny), Tamar Svetlin, Simon Gustafson (63. Nono), Marcel Pięczek (73. Konrad Matuszewski) – Martin Remacle (63. Stjepan Davidović), Dawid Błanik (73. Władimir Nikołow), Antonin Cortes.
















