W 31. kolejce Betclic 3. Ligi druga drużyna Korony Kielce wygrała przed własną publicznością z Wisłoką Dębica 1:0 (0:0). Gola na wagę zwycięstwa strzelił w 3. minucie Kornel Toboła. To piąta bramka w czwartym kolejnym meczu zdobyta przez 19-letniego pomocnika. W sumie ma ich w tym sezonie osiem i dodatkowo sześć asyst.
Goście kończyli mecz w „dziesiątkę” gdyż w 84. minucie drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartką ukarany został Damian Łanucha.
Mimo wygranej trener Kielczan Marek Mierzwa był surowy w ocenie swoich podopiecznych.
– Założenie przed meczem było takie, żebyśmy zagrali na zero z tyłu, natomiast nie zero z przodu czy jeden. Sytuacjami można było obdzielić kilka spotkań. To jest wręcz niewiarygodne i powinniśmy się wstydzić za to, co robiliśmy pod bramką przeciwnika. Jakbyśmy strzelili sześć, siedem goli, to nikt z drużyny przeciwnej nie mógłby mieć pretensji – podsumował 48-letni szkoleniowiec.
– Na pewno cieszy czyste konto, bo z tym mamy problemy i dużo bramek traciliśmy. Tych czystych kont mieliśmy mało, więc fajnie, że dziś się udało. Ale te sytuacje w ofensywie będą się śniły. Co najmniej pięć goli mogliśmy spokojnie strzelić, bo byliśmy dużo lepszą drużyną niż Wisłoka. Te sytuacje się mnożyły, mnożyły, ale niestety raziliśmy nieskutecznością – dodał jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy drużyny rezerw Janusz Nojszewski.
Już w najbliższą sobotę (16 maja) druga drużyna Korony Kielce zmierzy się na wyjeździe z liderem rozgrywek Avią Świdnik. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17.00.










