Po opadach deszczu w naszym regionie na kałużach mieszkańcy zaobserwowali charakterystyczne żółte kożuchy, a na karoseriach samochodów żółty osad.
Choć w sieci krążą teorie o pyle znad Sahary lub kwaśnych deszczach, leśnicy uspokajają – przyczyna jest znacznie bliższa rodzimej naturze i związane z cyklem życia drzew.
Za to zjawisko odpowiedziane są drzewa iglaste, takie jak sosna i jodła – wyjaśnia Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce. Maj jest dla nich czasem intensywnego pylenia.
– Produkują one tę substancję w bardzo dużych ilościach. Charakterystyczny żółty osad pojawia się niemal wszędzie, nawet jeśli w najbliższej okolicy nie widzimy lasu. Wynika to ze specyficznych właściwości tego pyłku. Jest on bardzo drobny i lekki, dlatego wiatr może go przenosić na duże odległości. Tak naprawdę w naszej okolicy wcale nie musi być dużo sosen, żeby z tym pyłkiem mieć do czynienia. I faktycznie najczęściej widujemy go w postaci takich obwódek na kałużach po opadach deszczu, a czasami nawet takiego kożucha – stąd często pojawiają się teorie o kwaśnych deszczach – wskazuje.
Pyłek jest niemal wszędzie: na balkonach, oknach, a także na karoserii samochodów. Jednak, jak mówi alergolog Oskar Solarski, efekt wizualny to jedyny minus tego zjawiska, bowiem pyłki iglaków zazwyczaj nie są uciążliwe dla zdrowia
– Żółty pyłek sosny nie wpływa szczególnie na samopoczucie człowieka. Za większość alergii obecnie odpowiada pyłek brzozy czy traw, które w tej chwili również kwitną. Jednak przez to, że żółty pyłek bardziej rzuca się w oczy ludzie mogą źle interpretować swoje objawy – Tłumaczy.
Sezon pylenia drzew iglastych trwa zazwyczaj do końca czerwca.










