Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt ustawy, który pozwala na powiązanie informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. Ma to umożliwić ocenę rzeczywistego czasu pracy i obciążenia zawodowego lekarzy zatrudnionych w kilku miejscach.
Zdaniem pediatry, dr n.med. Wojciech Przybylskiego, wojewódzkiego konsultanta ds. zdrowia publicznego, to nie jest dobry pomysł.
– Każdy lekarz, który pracuje w ramach kontraktu, czy umowy o pracy jest zgłoszony do Narodowego Funduszu Zdrowia i fundusz ma informację o tym, ile godzin dany lekarz pracuje w danym województwie. Natomiast udostępnianie danych wrażliwych, jak numer PESEL, czy wynagrodzenie jest niedopuszczalne. Nie można traktować zawodu lekarza wyjątkowo w porównaniu do innych – podkreśla dr Wojciech Przybylski.
Marcin Martyniak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach popiera rozwiązanie ministerstwa. Jego zdaniem system po pierwsze powinien wskazać gdzie dany lekarz pracuje, a dopiero potem ile zarabia.
– My jako dyrektorzy szpitali nie mamy wiedzy w ilu miejscach pracuje dany lekarz. Ja tę wiedzę mam o charakterze kuluarowym, czyli gdy konkretny lekarz powie mi, że pracuje jeszcze w innym szpitalu, czy też wprowadzi prywatną praktykę. Dlatego zebranie jednego grafiku przez Narodowy Fundusz Zdrowia czy przez Ministerstwo Zdrowia gdzie konkretnie dany lekarz w danym miesiącu pracował jest pierwszym krokiem do takich analiz – dodał Marcin Martyniak.
Takie dane takie miałaby zbierać Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Obecnie agencja otrzymuje ze szpitali i przychodni tylko zanonimizowane informacje o wynagrodzeniach.










