Szczęk stali, zapach prochu i pokazy dworskiej mody z epoki. W Podzamczu Chęcińskim można przeżyć prawdziwą podróż do przeszłości. W Dworze Starostów Chęcińskich trwa widowisko historyczne „Dwór w ogniu 1655”. Powstała tam rekonstrukcja obozu wojskowego z XVII w. Impreza nawiązuje do wydarzeń z okresu potopu szwedzkiego.
W wydarzeniu bierze udział 300 rekonstruktorów z całej Europy. Oprócz pokazów walk prezentowane jest także uzbrojenie, moda i kulinaria.
Kolekcję uzbrojenia na sprzedaż przygotował m.in. Dominik Słoń z grupy rekonstrukcyjnej Polish Hajduking Team. Jak wyjaśnia, na jego stoisku można zobaczyć repliki broni charakterystycznej dla początku XVII w.
– To noże, sztylety, pałasze, czekany, a także trochę utensyliów, które są przydatne do życia obozowego, czyli naczynia czy sztućce. Znajdzie się też nieco biżuterii srebrnej, klamry holenderskie, a nawet oryginalna waluta z epoki w postaci ortów, szóstaków, trojaków i półtoraków Zygmunta III Wazy – wylicza.
W opinii rekonstruktora, takie wydarzenia mogą stanowić świetną okazję do przedstawienia historii w atrakcyjny sposób.
– Osoby, które się tu pojawią z całą pewnością wyniosą stąd mnóstwo informacji. Widzę to nawet po moim stoisku. Ludzie, którzy chcą się czegoś dowiedzieć otwarcie pytają, a ja staram się udzielić im wyczerpujących odpowiedzi – dodaje Dominik Słoń.
Patryk Pokorski z Gniewu do Podzamcza Chęcińskiego przyjechał wraz z międzynarodową grupą Brać Litewska „Lisowczyki”, która prezentuje sposoby używania broni w pojedynkach. Rekonstruktor przyznaje, że sprawne posługiwanie się bronią białą wymaga umiejętności i doświadczenia.
– Są to pojedynki, od szabli, przez miecze, a także na kiścienie czy innego rodzaju broń białą, która jest łączona w układach na dwie ręce. Z całą pewnością nie jest to zajęcie dla każdego. Wszystko dzieje się bardzo dynamicznie i jest dość niebezpieczne. Moi koledzy często mają jakieś obrażenia po takich pokazach. Nie brakuje zranień, czy zakłuć. Gdzieś poleje się krew, zostanie blizna lub ząb zostanie ukruszony – mówi.
Grupa prezentuje zróżnicowane uzbrojenie i wyposażenie. Czy bycie rekonstruktorem jest kosztowną pasją? Zdaniem Patryka Pokorskiego wystarczy zacząć od czegoś łatwego, np. stroju chłopa.
– Sam posiadam wiele strojów. Dziś jednak występuję w ubraniu piechoty cudzoziemskiej. Mamy jednak w naszych szeregach też najemnych Szkotów lub żołnierzy w strojach narodowych polskich. To zróżnicowanie wynika z faktu dopasowania się do scenariuszy, które chcemy pokazać publiczności – tłumaczy.
– Jak to często mówią moi znajomi „ubierasz się jak szlachcic z wysokiego rodu, a gdzie przy tobie służba”? Dlatego dobrze mieć w grupie także osoby, które odtwarzają sylwetki posługaczy. To na początek. Nie zaszkodzi także porozmawiać z jakąś grupą rekonstrukcyjną, by sprawdzić czy nas to zainteresuje, aby później nie wchodzić w zbędne koszty. W naszych strojach, które służą do pokazów również są pewne uproszczenia. Ten sprzęt ulega zużyciu. Stąd na pewno nie nadawałby się do muzeum, ale spowodowane jest to pojawiającymi się uszkodzeniami, jak i ekonomią – wyjaśnia rekonstruktor.
W sobotę wydarzenie trwało do godz. 19.00. Z kolei zakończenie widowiska historycznego nastąpi w niedzielę (24 maja) o godz. 13.30. Wstęp jest bezpłatny.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem