Odtworzenie kniei, pozostawienie martwego drewna i przywrócenie mokradeł utrudniających ruchy najeźdźcy – to jedno z założeń projektu „Tarcza Wschód”. Na te działania rząd przeznaczy 450 mln zł ze środków unijnych.
Lasy Państwowe wprowadzą dwie strefy ochronne. Pierwsza – „no-go” – ma docelowo całkowicie uniemożliwić przemieszczanie się nieprzyjaznych sił. Zostanie wprowadzona w pasie mierzącym 5 km od granicy i obejmie ok. 100 tys. ha.
– Na tym terenie będziemy rezygnować z prowadzenia zrębów zupełnych (całkowita wycinka lasu). Polecenie dyrektora Lasów Państwowych zostało już wydane – zaznaczyła Hennig-Kloska. Nowe zasady będą obowiązywać w 48 nadleśnictwach. Ponadto na wyznaczonych terenach ma pozostawać więcej martwego drewna, co sprzyja retencji wody i stanowi naturalną przeszkodę w przemieszczaniu się.
– Druga strefa – „slow-go” – radykalnie spowalniająca ruchy wojsk naszych potencjalnych agresorów będzie wprowadzona na terenie do 50 km od granicy państwa i obejmie obszar ok. 700 tys. ha lasów. Tu również w pewnym zakresie będziemy rezygnować ze zrębów zupełnych – mówiła szefowa resortu środowiska. Gospodarka leśna na tym obszarze ma zostać zmieniona tak, by nie powstawały korytarze ułatwiające transport ciężkiego sprzętu i większych grup ludzi.
– Współpraca między ministrem obrony a ministrem klimatu i środowiska wydaje się rzadka, a prawda jest taka, że jest kluczowa – powiedział Cezary Tomczyk. Wiceszef MON-u przywołał doświadczenia z Ukrainy, gdzie „broni się państwo jako całość”, a nie tylko wojsko. Stąd – dodał – „tak ważne jest użycie terenu i natury jako sojusznika z punktu widzenia wojska”.
Więcej na portalu internetowym Polska Zbrojna.










