
Ponad dwukrotny wzrost zużycia wody, spadki ciśnienia i ryzyko przerw w dostawach – gminy Morawica i Chęciny w woj. świętokrzyskim apelują do mieszkańców o ograniczenie podlewania trawników, ogródków czy napełniania basenów. Problem pogłębia utrzymująca się susza i niski poziom wód gruntowych.
Prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Rekreacji w Morawicy Zdzisław Zięba poinformował PAP, że spółka wydała komunikat z prośbą o ograniczenie zużycia wody wyłącznie do celów spożywczych i higienicznych. Jak zaznaczył, obecne zużycie przekracza normalne zapotrzebowanie o ponad 100 proc.
Na jednym z głównych ujęć zaopatrujących około połowę gminy zimowe zużycie wynosiło średnio około 1320 metrów sześciennych na dobę. W ostatnich dniach pobór wzrósł do około 2600 m sześc. dziennie, przekraczając nawet ubiegłoroczne letnie rekordy. Według prezesa spółki problem pojawił się wyjątkowo wcześnie – już w maju.
Jak podkreślił Zięba, wszystkie pompy na głównym ujęciu pracują obecnie przez całą dobę z maksymalną wydajnością. Przy tak dużym poborze wody w skrajnych punktach sieci wodociągowej drastycznie spada ciśnienie. W efekcie mieszkańcy zgłaszają już problemy z zaspokojeniem podstawowych potrzeb, takich jak wzięcie prysznica czy zrobienie prania.

Podobna sytuacja występuje w gminie Chęciny. Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej Andrzej Paździerz poinformował, że jedno z ujęć, które przy niższych temperaturach zużywało około 500 m sześc. wody na dobę, w ostatnią sobotę odnotowało pobór na poziomie 800 m sześc. Na innym ujęciu zużycie wzrosło z około 160 do ponad 340 m sześc. dziennie.
Paździerz wyjaśnił, że problem nie polega na całkowitym braku wody, ale na zbyt szybkim wybieraniu zasobów z ujęć. Jak zaznaczył, studnie potrzebują czasu na odbudowę poziomu wody, a w skrajnych przypadkach przy nadmiernym poborze mogą pojawiać się czasowe przerwy w dostawach.
Według przedstawicieli spółek komunalnych największym obciążeniem dla sieci staje się podlewanie trawników automatycznymi systemami nawadniania. Samorządy apelują, by – jeśli to możliwe – wykorzystywać do podlewania deszczówkę lub robić to nocą, gdy zużycie w sieci jest mniejsze.
Przedstawiciele wodociągów zwracają uwagę, że problem ma charakter ogólnopolski i może nasilać się w kolejnych latach. Jak podkreślają, pojedyncze opady nie wystarczą już do szybkiej odbudowy zasobów wód gruntowych i konieczne będzie bardziej oszczędne gospodarowanie wodą.
Niżówka hydrogeologiczna to zjawisko polegające na długotrwałym obniżeniu się zwierciadła wód gruntowych. W Polsce niżówka najczęściej występuje latem i jesienią wskutek małych opadów i dużego parowania, powodując suszę hydrologiczną, wysychanie cieków i utrudnienia w dostępie do wód gruntowych, szczególnie w płytkich studniach.











