Miejskie dożynki odbywają się w sandomierskim Nadbrzeziu. To prawobrzeżna część miasta, w której dawniej mieszkańcy zajmowali się rolnictwem. Dzisiaj pozostało ono tylko w szczątkowej formie.
Dożynki rozpoczęto od symbolicznego przekazania chleba na ręce burmistrza Pawła Niedźwiedzia, który wyraził zadowolenie, że mieszkańcy chcą podtrzymywać dawne tradycje.
– Dobrze, że są pasjonaci, ludzie, którym chce się angażować w pielęgnowanie dawnych zwyczajów, to jest dla nas bardzo ważne – stwierdził.
Obrzęd dożynkowy zaprezentowali członkowie stowarzyszeń: „Razem dla Nadbrzezia” i „Nasze sioło”. W Nadbrzeziu jest spółka gruntowa, która ma 34 hektary użytków. Jej prezes Tadeusz Gielerak powiedział, że na 17 hektarach uprawiana jest pszenica, a reszta to łąki, z których jest siano.
– Są dzierżawcy, którzy uprawiają pola i sprzedajemy ziarno na skup. Wcześniej, kiedy były tutaj konie, krowy, kozy to wszystko było wykorzystane, a teraz jest inaczej – stwierdził.

Uprawą zajmuje się m.in. Mariusz Gielerak, który powiedział, że tegoroczne plony nie są najlepsze.
– Uprawiam raz pszenicę, a raz rzepak, zgodnie z zasadą, że trzeba zmieniać. W tym roku z powodu suszy plon jest słaby. Słońce przypaliło słomę, a ziarno jest drobne – mówił z żalem.
Podczas dożynek odbywają się występy artystyczne, są stoiska kulinarne zaprzyjaźnionych Kół Gospodyń Wiejskich z okolicy Sandomierza oraz stowarzyszeń. Dla dzieci przygotowano atrakcje m.in. dmuchańce. Imprezę zakończy o godzinie 20 zabawa taneczna.













