Piłkarze ręczni Industrii Kielce pokonali we własnej hali Orlen Wisłę Płock 36:27 (18:14) i po raz 21. w historii klubu zostali mistrzami Polski. Finałową rywalizację zespół ze stolicy regionu świętokrzyskiego wygrał 2-0.
Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 36:27 (18:14).
Industria: Klemen Ferlin, Adam Morawski – Alex Dujshebaev 10, Piotr Jarosiewicz 6, Daniel Dujshebaev 4, Szymon Sićko 3, Arciom Karalek 2, Aleks Vlah 2, Dylan Nahi 2, Piotr Jędraszczyk 2, Michał Olejniczak 2, Jorge Maqueda 2, Arkadiusz Moryto 1, Benoit Kounkoud, Łukasz Rogulski, Theo Monar.
Orlen Wisła: Torbjorn Bergerud, Mirko Alilović – Abel Serdio 5, Sergei Kosorotow 5, Gergo Fazekas 4, Michał Daszek 3, Dawid Dawydzik 3, Zoltan Szita 3, Mitja Janc 1, Przemysław Krajewski 1, Kirył Samojla 1, Leon Susnja, Melvyn Richardson 1, Miha Zarabec, Lovro Mihić.
Karne minuty: Industria – 18, Orlen Wisła – 12. Czerwone kartki (za faul) – Benoit Kounkoud (Industria) – 10. min, Theo Monar (Industria) – 34. min. Przemysław Krajewski (Wisła) – 26. min, Jorge Maqueda. (Industria) – 49. min, Leon Susnja (Wisła) – 50 min.
Sędziowali: Michał Orzech i Robert Orzech (Gdańsk). Widzów: 4 000.
Kielczanie tydzień temu wygrali w Płocku 30:25 i byli tylko o jedno zwycięstwo od 21. tytułu w historii klubu. Zespół trenera Xaviera Sabate musiał wygrać, aby doprowadzić do decydującego spotkania w Płocku. Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia, już w piątej minucie prowadząc 3:0. Trzy rzuty karne wykonywał Piotr Jarosiewicz. Trafił dwa razy, jeden z jego rzutów odbił Torbjorn Bergerud, ale dobitka skrzydłowego Industrii była już celna. Płocczanie rozpoczęli bardzo nerwowo, z linii siedmiu metrów dwa razy pomylił się Melvyn Richardson, jego rzuty obronił Klemen Ferlin.
Niemoc gości przełamał dopiero Abel Sergio, ale trzy bramki dla Industrii zdobył Alex Dujshebaev i zespół z Kielc prowadził już 6:2. Świetnie nastroje w zespole z Kielc ostudziła trochę czerwona kartka już po 10 minutach dla Benoita Kounkouda. Francuski skrzydłowy otrzymał ją za uderzenie w twarz Gergo Fazekasa. Nie zdeprymowało to zespołu trenera Krzysztofa Lijewskiego. Po bramce Aleksa Vlaha Kielczanie odskoczyli już na sześć trafień (9:3). Zdenerwowany Sabate poprosił o czas.
Drużyna ze stolicy regionu świętokrzyskiego utrzymywała bezpieczną przewagę, jej sytuację pogorszył fakt, że bardzo szybko dwie kary złapał Arciom Karalek. Po chwili to samo spotkało obrotowego z Płocka Leona Susnję. W miarę upływu czas goście zaczęli odrabiać straty. W 22. min po rzucie Fazekasa przegrywali już „tylko” 9:13. Wisła od 26. min musiała sobie radzić bez Przemysława Krajewskiego. Skrzydłowy zespołu z Mazowsza otrzymał ją za faul na Piotrze Jędraszczyku. Po 30 minutach gospodarze prowadzili 18:14, duża była w tym zasługa świetnie broniącego Ferlina.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli Kielczanie, gorąco dopingowani przez swoich fanów. Po dwóch bramkach z rzędu odchodzącego po sezonie Alexa Dujshebaeva Industria wygrywała już 22:15. Dobre nastroje gospodarzy zmąciła w 34. min czerwona kartka dla Theo Monara. Francuski obrotowy otrzymał ją za faul na Kosorotowie. Ale w ataku nie do zatrzymania był starszy syn Tałanta Dujszebajewa, Alex. Po jego siódmej już bramce trzy minuty później było 25:18 dla gospodarzy.
Zespół z Płocka nie zamierzał tanio sprzedać skóry, ale ekipa Krzysztofa Lijewskiego utrzymywała bezpieczną przewagę. Widząc to w 42. min przy wyniku 27:20 dla Industrii Sabate po raz drugi poprosił o czas. Na parkiecie trwała zażarta walkę o każdą piłkę, a co kilka minut zawodnik którejś z drużyn wędrował ma ławkę kar. Gospodarze dalej jednak grali „swoje”, przybliżając się do zdobycia 21. tytułu.
Po ósmej już bramce Alexa Dusjhebaeva w 47. min. Industria wygrywała 29:22. Wynik podwyższył jeszcze jego brat Daniel. Gra pod koniec wyraźnie się zaostrzyła, w ciągu niespełna minuty czerwona kartki otrzymali Jorge Maqueda (Industria) i Leon Susnja (Wisła). W całym meczu sędziowie 15 razy wysyłali na ławkę kar zawodników obu zespołów i pokazali pięć czerwonych kartke.
Na 10 minut przed końcem Alex Dushebaev trafił po raz dziewiąty (31:23) i kieleccy fani rozpoczęli świętowanie. Goście, wydać to było wyraźnie, pogodzili się z porażką. Kielczanie odnieśli pewne zwycięstwo i po trzech latach wrócili na mistrzowski tron.











