Nie milkną echa czwartkowej sesji Rady Miasta Kielce. Obrady trwały niemal 16 godzin i skończyły się przed godziną 1 w nocy. Jednak nie o długości mówi się dziś najgłośniej. Eksperci nie kryją rozczarowania poziomem debaty kieleckich radnych.
Socjolog, dr Magdalena Piłat-Borcuch określa jej stan jako „żenujący”. Wskazuje na instrumentalne wykorzystywanie nastrojów antyukraińskich do budowy kapitału politycznego oraz wykorzystywanie podziałów do mobilizacji elektoratu. Mimo wycofania przez prezydent Kielc projektu dotyczącego przekazania autobusów dla Winnicy na Ukrainie, prawie dwugodzinna dyskusja na ten temat odbyła się, gdy radni PiS chcieli wprowadzić na sesję projekt rezolucji nawołujący władze miasta partnerskiego Kielc do zmiany nazwy ulicy Stepana Bandery.
– To mi przypomina sytuację z zeszłego roku, kiedy niektórzy kieleccy radni zagłosowali przeciw ośrodkom migracyjnym, których w ogóle nie planowano. Zatem to jest kolejny rozczarowujący przykład taniego populizmu części radnych, którzy po prostu dla zbicia kapitału politycznego zajmują się rozwiązywaniem nieistniejących problemów – tłumaczy socjolog.
Doktor Magdalena Piłat-Borcuch uważa, że ostre wypowiedzi wobec Ukrainy mają swoje źródło w badaniach opinii publicznej. Politycy starają się mówić to, co aktualnie podoba się wyborcom. Tak też było w kwestii autobusów dla Winnicy.
– To finansowo nie była jakaś wielka kwota, jednak na poziomie symbolicznym, tego rodzaju spory mogą sprawić, że krzyki tych polityków będą bardziej zauważone. To może przełożyć się na ich poparcie i kapitał polityczny – uważa socjolog i dodaje, że wzrost nastrojów antyukraińskich wykorzystują nie tylko Konfederacja i PiS, ale też coraz trudniej jest odciąć się od tej narracji politykom Koalicji Obywatelskiej, którzy również funkcjonują w obrębie „logiki sondażowej”.
Podobnie uważa politolog, dr Agnieszka Zaremba. Jej zdaniem próba łączenia relacji samorządowych z polityką międzynarodową lub krajową szkodzi przede wszystkim interesom miasta.
– Politykom samorządowym wydaje się, że takie przenoszenie wrogich sobie obozów ma sens. Tymczasem odsunięcie polityki ogólnopolskiej od samorządu naprawdę spowoduje zwiększenie popularności radnych – twierdzi dr Agnieszka Zaremba.
Zwraca też uwagę, że politycy wypowiadając się publicznie, także podczas sesji rady miasta, rzadko biorą odpowiedzialność za swoje słowa. To w jej opinii duży problem, ponieważ w dobie mediów społecznościowych może prowadzić do tragicznych skutków.
– Dorośli ludzie powinni panować nad emocjami. Już w szkołach uczymy dzieci, by powstrzymywały agresję, natomiast tutaj mamy tak wysoki jej poziom, że to naprawdę nie przystoi dorosłym ludziom. Szczególnie od polityków powinniśmy więcej wymagać, bo ich słowa powodują potem bardzo duże reperkusje w społeczeństwie – przekonuje politolog.
Dr Agnieszka Zaremba ostrzega również, że budowanie strategii politycznej wyłącznie na konflikcie może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, ponieważ wyborcy nie są w stanie wytrzymać tak wysokiej temperatury dyskusji.










