Fundacja „Sikorki na Ukrainie” w trzy dni zgromadziła pół miliona złotych. Zbiórka na odkupienie wyeksploatowanych kieleckich autobusów była odpowiedzią na postawę radnych PiS i części niezrzeszonych, którzy nie zgadzali się na oddanie pojazdów za darmo miastu partnerskiemu.
Zadowolenia z obrotu spraw nie kryje Agata Wojda. Prezydent Kielc jest zdania, że dzięki zbiórce oraz aktywności osób w nią zaangażowanych udało się odkłamać negatywny wizerunek Kielc wykreowany przez opozycyjnych radnych Prawa i Sprawiedliwości i część radnych niezrzeszonych.
– Udało się odkłamać wizerunek Kielc jako miasta, które nie chce pomagać. To nieprawda. W ostatnich dniach widzieliśmy jak kielczanki i kielczanie zaangażowali się w promowanie tej akcji i zbiórkę pieniędzy. Jest to coś czego chyba potrzebowaliśmy. Po wielu dniach negatywnej narracji i fali mowy nienawiści. Nie mam też żadnych złudzeń, że było to prowokowane przez rosyjską dezinformację – stwierdza.
Co dalej z autobusami? Agata Wojda zapewnia, że ratusz jest cały czas w kontakcie z fundacją. W tej chwili prowadzona jest wycena wszystkich 40 pojazdów.
– Prawdopodobnie będzie to otwarta licytacja. Przekazaliśmy także informację o całej sytuacji do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która i tak pierwotnie miała zająć się całą logistyką i formalną stroną przekazania autobusów. Zaczekajmy na wycenę. Później podejmiemy dalsze kroki – dodaje.
Również Marcin Stępniewski uważa, że sprawa autobusów dla Winnicy została zakończona w pomyślny sposób. Jednak przewodniczący klubu Prawo i Sprawiedliwość w radzie miasta nie zgadza się z zarzutami, że sprzeciw wobec bezpłatnego przekazania pojazdów miastu partnerskiemu był działaniem przeciw Ukraińcom.
– Można powiedzieć, że wilk jest syty i owca cała. Autobusy prawdopodobnie i tak trafią do Winnicy, a jednocześnie majątek kielczan nie zostanie uszczuplony, bo zostaną one zakupione od miasta. Dzięki tym pieniądzom można realizować potrzeby naszych mieszkańców, których zdecydowanie nie brakuje. Nikt nigdy nie podważał pomocy Ukrainie ze środków prywatnych. Jednak w kontekście politycznym w jakim się aktualnie znajdujemy, że Ukrainie czy Winnicy bardzo trudno zrealizować tak drobne gesty jak wyraz szacunku poprzez zaprzestanie gloryfikacji zbrodniarzy wojennych, bezpłatne oddawanie majątku kielczan jest niewłaściwe – mówi.
W opinii socjolog dr Magdaleny Piłat Borcuch zbiórka pieniędzy zainicjowana przez fundację Sikorki na Ukrainie ma pozytywny wydźwięk i jest dowodem na to, że wiele osób nie ulega politycznym podziałom.
– Jestem przekonana, że zbiórka zakończy się sukcesem i te autobusy trafią do Ukraińców, którzy nie są niczemu winni, bo to politycy sieją między nami podziały. Później ludzie, szczególnie wykluczeni i biedniejsi, ponoszą tego konsekwencje – komentuje.
Sprzeciw radnych Prawa i Sprawiedliwości był pokłosiem budzącego duże emocje pomysłu przekazania 15 starych autobusów marki Solaris miastu partnerskiemu. Jak informowaliśmy, ratusz po wpływem krytyki zdecydował o wycofaniu uchwały w tej sprawie z porządku obrad czerwcowej sesji Rady Miasta Kielce. O rezygnację z tego pomysłu apelował także mer Winnicy. Chęć przekazania 15 z 40 starych pojazdów marki Solaris zakupionych w latach 2009-2010 był odpowiedzią na apel władz Winnicy. Prośbę argumentowano tym, że komunikacja w tym mieście opiera się głównie na napędzanych elektrycznie tramwajach i trolejbusach, które z uwagi na częste przerwy w dostawach prądu nie mogą spełniać swojej funkcji.
Na razie nie wiadomo jeszcze ile dokładnie autobusów zostanie zakupionych dla Winnicy. Do tej pory w ramach internetowej zbiórki zgromadzono 530 tys. zł.










