Zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym usłyszał 63-letni mieszkaniec Masłowa Pierwszego. Mężczyzna celował wiązką lasera w pilota samolotu, który wykonywał loty treningowe. Gdy na miejsce przyjechała policja, doszło do awantury i ataku na funkcjonariuszy.
Tomasz Rurarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej Kielce informuje, że do zdarzenia doszło we wtorek, 16 czerwca.
– Marek A. dwukrotnie skierował silną wiązkę światła lasera w kierunku pilota samolotu, który trenował w wyznaczonej strefie akrobacyjnej. To działanie stworzyło zagrożenie i zmuszało pilota do natychmiastowego lądowania – wyjaśnia prokurator.
Funkcjonariusze policji szybko ustalili, kto stoi za tym czynem i jeszcze tego samego dnia pojechali do domu podejrzanego. Jednak, jak dodaje Tomasz Rurarz, podczas policyjnej interwencji sytuacja mocno eskalowała, ponieważ ani podejrzany, ani jego partnerka nie zamierzali współpracować z mundurowymi.
– W trakcie zatrzymania Marek A. stał się agresywny i używał wulgarnych zwrotów wobec funkcjonariuszy. Wtedy do akcji wkroczyła jego 51-letnia żona – Agnieszka A. Kobieta zaczęła szarpać jednego z funkcjonariuszy, próbując zmusić go do odstąpienia od wykonywanych czynności. Policjant doznał obrażeń prawej ręki – relacjonuje prokurator.
Marek A. wraz z żoną zostali zatrzymani i przesłuchani przez funkcjonariuszy.
– Obydwoje nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów i złożyli własne wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego – podsumowuje prokurator.
Markowi A. za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym grozi surowa kara – nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Z kolei Agnieszka A. za zaatakowanie policjanta i spowodowanie u niego uszczerbku na zdrowiu może spędzić w więzieniu do 3 lat.










