Prezydent USA Donald Trump zagroził w piątek (26 czerwca), że nałoży 100 proc. cła na towary z państw, które zdecydują się wprowadzić podatek od usług cyfrowych, co dotknie amerykańskie firmy technologiczne. Zaznaczył, że zrobi to niezależnie od zawartych wcześniej porozumień.
W Polsce od 2020 r. istnieje 1,5 proc. podatek od usług VOD, który obciąża platformy streamingowe. Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło plany wprowadzenia 3-proc. podatku, który miałby objąć również innych gigantów cyfrowych. Jak dotąd jednak projekt ten nie posunął się naprzód. Negatywnymi konsekwencjami tego ruchu groził m.in. ambasador USA w Polsce Tom Rose.
Według Tax Foundation, w ramach UE podatek od usług cyfrowych obowiązuje w siedmiu państwach: Francji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii, Danii, Węgrzech i Portugalii. Poza UE takie podatki wprowadziły również Wielka Brytania, Szwajcaria i Turcja. Ich zakres i wysokość znacznie się od siebie różnią.
Amerykański urząd przedstawiciela ds. handlu (USTR) prowadzi obecnie postępowanie badające nieuczciwe praktyki handlowe dotyczące rzekomej dyskryminacji amerykańskich firm cyfrowych na rynku UE. To może posłużyć jako podstawa do nałożenia nowych ceł. Mimo to dotychczas przedstawiciele Waszyngtonu zapewniali, że jeśli UE dochowa swojej części umowy handlowej, USA również dochowają swojej części, tj. górnego limitu ceł na towary z UE na poziomie 15 proc.
Rada UE w czwartek formalnie przyjęła przepisy wdrażające umowę handlową z USA.
Obecnie, od czasu unieważnienia większości ceł Trumpa przez Sąd Najwyższy i wprowadzenia przez prezydenta nowych ceł globalnych bazowy podatek od importu wynosi 10 proc. To ma się jednak zmienić w lipcu, kiedy cła te stracą ważność. Wtedy zastąpić je mają nowe cła wprowadzone na podstawie dochodzeń w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych.










