Prezydent USA Donald Trump zabiega o to, by Polska uzyskała stałe członkostwo w G20 i tego właśnie ta organizacja potrzebuje – oceniają w artykule opublikowanym na łamach „Washington Post” eksperci konserwatywnego think tanku Hudson Institute, Peter Rough i Ulrich Speck.
Autorzy przytaczają grudniową wypowiedź sekretarza stanu USA Marca Rubio, według którego sukces Polski dowodzi opłacalności nastawienia na przyszłość, a Warszawa powinna zająć należne jej miejsce w G20.
Eksperci wymieniają trzy argumenty za polską kandydaturą. Po pierwsze, w odróżnieniu od dużych gospodarek Europy Zachodniej, obciążonych rozbudowanym państwem socjalnym i niskim poziomem innowacji, Polska koncentruje się na wzroście i ma nowe pokolenie przedsiębiorców. Po drugie, Polska jest „gwiazdą” w obszarze obronności, a po trzecie, jej stałe członkostwo zapewniłoby wreszcie reprezentację Europy Środkowej, której przywódcy poparli polski akces w kwietniowej deklaracji szczytu Trójmorza w Dubrowniku.
Rough i Speck zastrzegają zarazem, że Polska wciąż ma PKB per capita poniżej średniej unijnej i jej przedsiębiorstwa nie są dostatecznie włączone w łańcuchy innowacji.
Autorzy odnotowują też, że jako gospodarz tegorocznego szczytu USA zaprosiły Polskę do stołu, odmawiając miejsca RPA, formalnemu członkowi grupy, którego gospodarka, ich zdaniem, zwiędła wskutek korupcji i interwencjonizmu państwa.
Przyznają jednocześnie, że pozostają wątpliwości, czy G20 może osiągnąć istotny postęp przy udziale Chin i Rosji, które traktują stosunki międzynarodowe jako grę o sumie zerowej. Mimo to, jak twierdzą, format zachowuje wartość, bo poza Pekinem i Moskwą niemal wszyscy uczestnicy są sojusznikami lub partnerami Waszyngtonu.
„Stałe włączenie Polski do G20 nie byłoby prezentem dla Warszawy, ale odzwierciedleniem jej zasłużonej pozycji wśród czołowych gospodarek świata. Polska jest sojusznikiem, którego Trump potrzebuje, aby odciągnąć G20 od jej najgorszych instynktów” – konkludują eksperci.









