Gminy wokół Gór Świętokrzyskich borykają się z dramatyczną suszą i spadkami lustra wody w studniach głębinowych. Skutkiem dla mieszkańców jest obniżone ciśnienie wody w kranach, a chwilami braki wody. Dodatkowym problemem jest aktualna fala upałów, która wpłynęła na znacznie zwiększone zużycie wody.
Apele do mieszkańców o oszczędzanie wody i zakaz podlewania z gminnej sieci wodociągowej ogródków przydomowych, terenów zielonych oraz napełniania basenów wydały gminy: Górno, Bodzentyn, Nowa Słupia, Pawłów, Bieliny i Daleszyce. Za ich nieprzestrzeganie niewykluczone są kary.
To jednak nie wystarcza i niektóre samorządy wprowadzają przerwy w dostawie wody. Przykładem są Daleszyce. Na stronie gminy czytamy, że z takimi przerwami muszą się liczyć w niedzielę i poniedziałek (28-29 czerwca) od godziny 10. do 16 mieszkańcy Mójczy i ulicy Chabrowej. Gmina tłumaczy, że ujęcie ma ograniczoną wydajność i aby zgromadzić odpowiednią ilość wody oraz zapewnić dostęp do niej wszystkim mieszkańcom, wprowadzenie przerw stało się konieczne.
Na wprowadzenie przerw w dostawach musiała się zdecydować także gmina Nowa Słupia – przyznaje burmistrz Andrzej Gąsior.
– Wraz z nadejściem gorących dni nastąpiło potężne zapotrzebowanie na wodę, wielokrotnie większe, niż jest to w normalne dni i musimy zabezpieczyć funkcjonowanie naszych studni poprzez zamykanie ich na okresy nocne, aby nie spowodować zerwania lustra wody. Ujęcia zamykamy od godziny 23 do godzin rannych. Dopiero rano puszczamy wodę. Wysłaliśmy też pisma do mieszkańców, by bardzo skrupulatnie oszczędzali wodę – podkreśla burmistrz.
Andrzej Gąsior przyznaje, że może zabraknąć wody w kranach i zaznacza, że z podobnym problemem borykają się sąsiednie gminy.
– Chcemy oszczędzać wodę w studniach, skąd ją pompujemy. Jeśli w sieci jej nie będzie, to nie ma jej skąd wziąć. Chyba, że skorzystamy z pomocy sąsiedniej gminy. Alternatywa jest taka, że będziemy musieli kupować wodę butelkowaną. W razie kryzysu mamy też beczkowóz, którym możemy przewozić ją dla mieszkańców, ale to scenariusz zagrożenia, gdybyśmy musieli zamknąć własne studnie z powodu braków wody – zaznacza. .
Wody brakło w sobotę (27 czerwca) także w części gminy Pawłów. Wójt gminy Marek Wojtas informuje, że problem jest głębszy. Gmina ma trzy własne ujęcia wody i z systemów, które je monitorują wynika, że stan wody jest bardzo niski.
– Apelujemy do mieszkańców, żeby ograniczyli wykorzystanie wody na cele poza bytowe, jak podlewanie ogrodów, czy napełnianie basenów, co jest normą. Tego jest bardzo dużo. Apelujemy, żeby tego nie robić, bo tej wody naprawdę może zabraknąć – przestrzega.

Wójt przyznaje, że w sobotę pobór jest zawsze zwiększony, stąd obniżone ciśnienie lub czasowe braki wody w kranach. Zapewnia, że w niedzielę sytuacja się poprawiła. Marek Wojtas dodaje, że gmina ma pomysł na poprawę sytuacji na kolejne lata.
– Mamy w planach na najbliższe lata odwiert kolejnego ujęcia w Tarczku, na co mamy już opracowaną dokumentację techniczną. W planach jest także rozbudowa ujęć, które mamy, to np. budowa dodatkowych zbiorników wyrównawczych. Niedługo ogłosimy przetarg, bo otrzymaliśmy dofinansowanie z Unii Europejskiej. Sytuacja niedługo powinna się zatem poprawić, ale ten sezon musimy jakoś przetrzymać. Nie pamiętam takiej suszy, jaka jest w tej chwili. Były opady w okolicy: w Nowej Słupi, Ostrowcu Św., Starachowicach. U nas w gminie nie padało w ogóle – podkreśla.
Sytuacja jest bardzo trudna także w gminie Bieliny. Wójt Sławomir Kopacz informuje, że woda z sieci może być wykorzystywania tylko do celów socjalno-bytowych.
– Ponieważ widzimy ogromne zużycia wody z sieci wodociągowej, w niektórych momentach nawet trzykrotne. Upały sprawiają, że poziom wód w studniach mocno się obniża. Jeśli byłyby długotrwałe, to sytuacja znacznie by się pogorszyła. Nie ma jeszcze całkowitych braków, ale w szczytowych momentach poboru są skoki ciśnienia. Gmina jest położona w terenie górskim, szczególnie w wyższych partiach może być więc chwilami niższe ciśnienie, czy nawet chwilowe braki – informuje.
Problem braku wody zgłosił nam słuchacz z Baćkowic dzwoniąc na Czerwoną Linię Radia Kielce. Przekazał, że sytuacja jest trudna, a wody brakuje w kilku miejscowościach od piątkowego wieczoru (26 czerwca).
Wójt Baćkowic Marian Partyka wyjaśnia, że problem z wodą wynika z tego, że w ostatnich dwóch dniach zużycie w gminie wzrosło dwukrotnie. Największe problemy mogą pojawiać się w miejscowościach Gołoszyce i Nieskurzów Stary. Zapewnia, że dziś po godzinie 15 sytuacja powinna wrócić do normy.
– Ludzie się wystraszyli, zaczęli pobierać wodę na zapas. My mamy zasoby wodne. To nie jest tak, że brakuje nam wody. Powodem problemów jest zużycie praktycznie o 100 proc. większe, niż w poprzednich dniach. W tej chwili uzupełniamy sieć, wkrótce nie powinno być problemu. W razie czego jest jeszcze alternatywa, ponieważ gdyby nam brakowało wody, to mamy uzgodnione z burmistrzem Łagowa podłączenie do ich sieci i braki zostaną uzupełnione – zapewnia.
Wójt podkreśla, że samorząd jest gotowy pomóc rolnikom i dowozić wodę ze zbiornika retencyjnego, w szczególności do największych gospodarstw, w których hodowane jest bydło.
Zakazy dotyczące zużycia wody wprowadzono także na terenie Miasta i Gminy Bodzentyn. Komisarz Anna Leżańska podpisała pilne zarządzenie, z którego wynika bezwzględny zakaz wykorzystywania wody z gminnej sieci wodociągowej do celów innych niż zaspokajanie podstawowych potrzeb bytowych mieszkańców. W dokumencie czytamy, że zakaz obejmuje w szczególności: podlewanie ogrodów, trawników, działek oraz terenów zielonych, nawadnianie upraw rolnych, sadów, szklarni i tuneli foliowych, napełnianie oraz uzupełnianie wody w basenach, oczkach wodnych i innych zbiornikach, ale także mycie samochodów, maszyn, urządzeń oraz sprzętu, mycie posesji, chodników, placów, kostki brukowej i elewacji budynków. W gminie Bodzentyn zakaz obowiązuje od 28 czerwca do odwołania, a każdy, kto go naruszy może spodziewać się konsekwencji. Grozi wówczas kara grzywny na zasadach określonych w art. 54 Kodeksu wykroczeń.












