Piotr Rogula powrócił do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach. Zgodnie z decyzją władz spółki były zastępca prezydenta miasta znów będzie reprezentował ratusz w radzie nadzorczej firmy. Czy to koniec napiętych relacji między ratuszem i MPK?
Przypomnijmy, że Piotr Rogula w przeszłości pełnił już funkcję reprezentanta mniejszościowego udziałowca w radzie nadzorczej spółki. Stanowisko to zajmował do czerwca 2024 roku. Wtedy też został powołany przez Agatę Wojdę na jej zastępcę. Jednak wiceprezydentem był do września tego samego roku, po jak tym utracił rekomendację ówczesnego koalicjanta prezydent Kielc, Macieja Burszteina, czyli szefa nieistniejącego obecnie klubu radnych Perspektywy.
Jakie są kulisy zmian w radzie nadzorczej MPK? Agata Wojda, prezydent Kielc podkreśla, że w obliczu narastających napięć i przedłużającego się braku przedstawiciela miasta w spółce powrót Piotra Roguli do MPK wydał się najrozsądniejszym rozwiązaniem.
– Nie wyobrażam sobie, aby posiadając 33 proc. udziałów w spółce miasto właściwie nie miało możliwości jakiejkolwiek współpracy czy dostępu do kluczowych informacji o funkcjonowaniu MPK. Jako współwłaściciel powinniśmy mieć to prawo zapewnione. Kilkukrotna próba zgłoszenia kandydata do rady nadzorczej kończyła się oporem ze strony większościowego udziałowca, czyli Kieleckie Autobusy Spółki Pracowniczej, bardzo się cieszę, że teraz się to udało. Może to pewnego rodzaju gest dobrej woli ze strony MPK, żeby nasze relacje wyglądały nieco inaczej – mówi.

Z naszych informacji wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat wśród osób zgłaszanych do rady nadzorczej z ramienia urzędu miasta znalazł się m.in. Wadim Procko. Agata Wojda dodaje, że do tej pory władze MPK nie akceptowały żadnej kandydatury. Jednocześnie prezydent Kielc przypomina, że Piotr Rogula to osoba dobrze znana w strukturach Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
– Chcieliśmy rozwiązać ten impas. Uznaliśmy, że zgłoszenie takiego kandydata, który pracował z tym gronem osób, który zna zagadnienie komunikacji publicznej i funkcjonowania tej spółki może być dodatkowym argumentem za przekonaniem większościowego udziałowca – stwierdza.
Również Piotr Rogula uważa, że w tej chwili kluczowe powinno być odbudowanie komunikacji między miastem, a władzami spółki. Podkreśla przy tym, że w najbliższym czasie chce skupić się na poznaniu dokładnych oczekiwań obu stron. Zaznacza przy tym, że jest to szczególnie ważne w kontekście niedawnego protestu pracowników MPK.
– Wszyscy musimy zrozumieć, że tego rodzaju presja jest narzędziem walki o interes spółki. Jest to naturalne, że jej władze chcą osiągnąć jak najlepszą pozycję. Dobór metod pozostawiam do oceny obserwatorom. Jednak sama idea jest oczywista. Z kolei z drugiej strony miasto jest ograniczone przepisami prawa i nie może się cofnąć, chociażby z uwagi na przepisy prawa zamówień publicznych. Ale tu także pojawia się interes finansowy samorządu. Myślę, że najważniejszymi kwestami będzie ustalenie oczekiwań stron i określenie tego jak komunikacja miejska w Kielcach ma w przyszłości funkcjonować – tłumaczy.
A co z postulatami władz MPK względem kieleckiego ratusza? Przypomnijmy, że w ostatnim czasie związkowcy zorganizowali protest, w ramach którego wyrazili swoje niezadowolenie z dotychczasowej współpracy z miastem. Przedstawili także listę oczekiwań, wśród których znalazło się m.in. zaprzestanie naliczania kar związanych ze średnim wiekiem taboru, rezygnacja z budowy nowej zajezdni przy ul. Kolberga, czy powołanie specjalnej komisji złożonej z przedstawicieli wszystkich klubów w radzie miasta w celu przeprowadzenia kontroli w MPK, Kieleckich Autobusach Spółce Pracowniczej oraz Zarządzie Transportu Miejskiego. Związkowcy chcą również wypłaty rekompensaty w kwocie 6 mln zł, która ich zdaniem ma stanowić zadośćuczynienie za straty w związku z przeniesieniem części pracy przewozowej do kontraktu realizowanego przez prywatnego przewoźnika.
Agata Wojda zwraca uwagę, że przedmiotem sporu z MPK jest obecnie obsługa komunikacyjna miasta w najbliższych latach.
– Z uwagi na fakt, że przygotowujemy obecnie warunki postępowania przetargowego nie ma przestrzeni do tego, aby z którymkolwiek z potencjalnych oferentów je ustalać. Próby nawoływania do tego są nie do spełnienia, ponieważ jest to wprost nawoływanie do łamania prawa. Przetarg musi być otwarty i transparentny, a przede wszystkim musi zapewniać interesy pasażerów. Postulaty żeby miasto zrezygnowało z inwestycji, które są w znacznym stopniu finansowane z funduszy europejskich to także postulat, by działać na szkodę miasta. W tym zakresie nie widzę żadnego pola do ustępstw. Natomiast nie ulega wątpliwości, że zależy nam na dobrej współpracy z przewoźnikiem wykonującym znaczącą część usług transportowych na terenie Kielc – podkreśla.
O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się także do przedstawicieli Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Jednak zarówno Bogdan Latosiński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach, jak i Jerzy Met, prezes spółki nie odpowiedzieli na nasze telefony i wiadomości sms.









