Kielecka radna miejska Monika Kowalczyk została uniewinniona przez sąd drugiej instancji. Jak informowaliśmy, sprawa dotyczyła rzekomego przywłaszczenia cudzych rzeczy ruchomych. Chodziło o dwie kamery monitoringu wizyjnego wraz z puszkami montażowymi o łącznej wartości ponad 1,2 tys. złotych.
Sąd w pierwszej instancji uznał winę radnej.
– Wymierzając jej karę 160 stawek dziennych grzywny, przyjmując, że wartość jednej stawki wynosi kwotę 20 zł i obciążył ją kosztami postępowania w sprawie, w wysokości 1 tys. zł. Orzekł też o stosownych opłatach na rzecz Skarbu Państwa – tłumaczył wówczas sędzia Tomasz Durlej.
Monika Kowalczyk odwołała się do drugiej instancji. We wtorek (14 lipca) poinformowała na swoim profilu w mediach społecznościowych, że Sąd Okręgowy w Kielcach uniewinnił ją od stawianego zarzutu.
W oświadczeniu napisała m.in.:
– W styczniu tego roku zostałam publicznie oskarżona. W momencie gdy zapadł nieprawomocny wyrok Sądu I Instancji, wylała się na mnie fala hejtu, negatywnych komentarzy, osądów i krzywdzących opinii. Dla wielu byłam już winna, choć sprawa dopiero miała zostać rozstrzygnięta prawomocnie, a ja sama jawnie podnosiłam, że jestem niewinna i nie zgadzałam się z wydanym orzeczeniem. Dziś mogę powiedzieć jedno – warto cierpliwie czekać na sprawiedliwość – napisała radna.









