W Kielcach rośnie liczba brutalnych pobić, w których sprawcami są młodzi ludzie. Mieszkańcy Podkarczówki żyją w strachu po tym, jak w okolicy zaatakowano dwóch mężczyzn. 53-letni pan Dariusz zmarł, a jego kolega odniósł poważne obrażenia. Sprawcy wciąż nie zostali zatrzymani.
Pan Sylwester, świadek tragicznego zajścia, który sam został dotkliwie pobity, wspomina, że sprawcy całkowicie ich zaskoczyli.
– Siedzieliśmy na ławkach, gdy podeszło trzech młodych chłopaków. Bez żadnego powodu zaczęli bić Darka. Zrzucili go z ławki, uderzył głową o ziemię, a potem zaczęli go kopać. Kiedy próbowałem interweniować, usłyszałem tylko wulgaryzmy, a po chwili oprawcy rzucili się także na mnie. Zrzucili mnie na ziemię i zaczęli kopać po twarzy i po żebrach – relacjonuje pan Sylwester.
Agresja napastników była tak duża, że nie poprzestali na jednym ataku i wrócili na miejsce jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.
– Darek leżał na ziemi a ja wezwałem pogotowie. Zanim jednak przejechali ratownicy, oni przyszli tutaj jeszcze raz. Dwóch z nich z powrotem kopało leżącego Darka, a jeden mnie okładał, potem uciekli. Darek był cały zakrwawiony i nie mógł się podnieść, gdy przybyli ratownicy zabrali go do karetki i wtedy widziałem go po raz ostatni. Ja byłem w takim szoku, że początkowo odmówiłem hospitalizacji, myśląc, że to tylko niegroźne rany. Dopiero później okazało się, że mam połamane żebra i krwiaka na mózgu – mówi pan Sylwester.
Następnego dnia sprawcy ponownie pojawili się na osiedlu, szukając kontaktu ze świadkami i próbując ustalić, co wie policja.
– Na drugi dzień przyszli tu w pięciu. Jeden z nich, taki wysoki, zaczął dopytywać, co się tu stało i co dokładnie powiedzieliśmy policji. Odpowiedziałem wymijająco, że było ciemno i nikogo nie znamy. On tylko rzucił, że „bardzo dobrze” i odeszli – mówi pan Sylwester.
Sprawcy postanowili jednak powrócić ponownie, aby jeszcze bardziej zastraszyć pana Sylwestra.
– Około godziny 20 stałem tu z bratem Darka i jego partnerką. Podeszli do nas, zaczęli straszyć kobietę, a gdy brat Darka się postawił, dostał z otwartej ręki. Mi ten sam gość zasadził cios na podbródek, krusząc mi dwa zęby. Uciekli dopiero wtedy, gdy ktoś krzyknął, że jedzie policja – dodaje pan Sylwester.
Sąsiedzi i znajomi zmarłego 53-latka są wstrząśnięci tragedią. Zapamiętali pana Dariusza jako osobę niezwykle spokojną i cichą, która nikomu nie wchodziła w drogę.
– Znałem go z dwadzieścia lat. Był bardzo grzecznym i niekonfliktowym człowiekiem. Nigdy nie był agresywny, nikomu nie ubliżył, a jak mógł, to pomógł. Mieszkał z mamą, dbał o nią i o brata. Dla całego osiedla to ogromny szok – mówi znajomy poszkodowanego.
Kolejni mieszkańcy osiedla potwierdzają, że zaatakowany mężczyzna ze względu na stan zdrowia był całkowicie bezbronny.
– Przecież to był schorowany chłop, który ledwo chodził i ledwo ruszał rękami przez polineuropatię. Nie miałby żadnych szans w starciu z kimkolwiek, a co dopiero z młodymi napastnikami – mówi jeden z mieszkańców.
Wśród lokalnej społeczności drastycznie spadło poczucie bezpieczeństwa. Ludzie obawiają się o zdrowie i życie swoich najbliższych. Jak twierdzą, atak został nagrany, a jednak do tej pory sprawcy nie zostali zatrzymani.
– Wizerunki tych chłopaków są dobrze widoczne na nagraniach z monitoringu, sama je widziałam. Dziesięć dni minęło od tego zdarzenia i nic się nie dzieje, to jest bardzo dziwne. Podobno ci goście mają bogatych rodziców, a ktoś z ich rodziny ma pracować w policji. Ludzie mówią, że po prostu mają plecy i dlatego to wszystko tak potwornie długo trwa – mówią mieszkańcy.
Dodają, że młodociani sprawcy w ostatnich dniach zmienili wizerunek. – Jeden z nich zgolił brodę, a drugi blondyn ogolił się na łyso. Zmienili też zdjęcia profilowe w social mediach – wskazują mieszkańcy.
Sprawa trafiła do Prokuratury Kielce-Zachód. Jak informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, śledztwo w sprawie wciąż trwa i nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów.
– Mamy swoje wersje co do tego kto brał udział w tym zdarzeniu, jeśli one się potwierdzą podejmiemy odpowiednie kroki. Na chwilę obecną kompletujemy i weryfikujemy materiał dowodowy i dla dobra śledztwa nie możemy udzielić więcej informacji – wskazuje rzecznik.
W związku z serią pobić w naszym regionie, wśród mieszkańców Kielc nieoficjalnie krąży informacja o nowym trendzie wśród młodzieży, polegającym na eliminacji ze środowiska osób z problemem uzależnienia od alkoholu i w kryzysie bezdomności. Do podobnego zdarzenia doszło bowiem 2 lipca na kieleckiej Bukówce. Ponadto policja w ostatnich dniach otrzymała zawiadomienie o agresywnym zachowaniu nastolatków na al. Tysiąclecia Państwa Polskiego. Ataków jednak mogło być więcej. Śledczy bowiem wciąż ustalają tożsamość oraz przyczynę śmierci osoby znalezionej w lesie przy osiedlu Dąbrowa.
Do sprawy odniosła się socjolog dr Magdalena Piłat-Borcuch. Jak wskazuje, tego typu zachowania, mogą mieć związek z próbami podnoszenia poczucia wartości wśród nastoletnich osób.
– Młodzież kumuluje swoją agresje wobec słabszych i o niższym statusem społecznym, którzy mówiąc potocznie są łatwym łupem. Nastolatkowie demonstrują w ten sposób swoją siłę, a niestety algorytmy portali społecznościowych tu nie pomagają. Mimo dysproporcji siły, napastnicy w social mediach zyskują popularność, co jest obecnie bardzo ważne dla młodych ludzi – wskazuje socjolog.









