Marianna Fudala, łączniczka Ponurego, skończyła sto lat. Obchody pięknego jubileuszu odbyły się w klasztorze ojców cystersów w Wąchocku.
Marianna Fudala z domu Krogulec, pseudonim „Zuzia”, urodziła się 13 lipca 1926 roku w leśnej osadzie Węglów. Dorastała w domu, w którym miłość do ojczyzny była czymś naturalnym. Jej ojciec, Stanisław Krogulec, był gajowym i działał w konspiracji. Także jej bracia zaangażowali się w walkę o wolność Polski.
Gdy wybuchła wojna, Marianna była jeszcze nastolatką. Ze względu na młody wiek wzbudzała mniejsze podejrzenia okupanta, dlatego szybko zaczęła pomagać żołnierzom podziemia. Została łączniczką. Przenosiła meldunki, rozkazy i informacje, od których często zależało życie wielu ludzi. Jej znakiem rozpoznawczym stał się warkocz. To właśnie w nim ukrywała tajne wiadomości. Niemcy kontrolowali torby, kieszenie i bagaże, ale nikt nie przypuszczał, że młoda dziewczyna niesie przy sobie sekrety całej siatki konspiracyjnej.

W 1943 roku złożyła przysięgę wojskową i przyjęła pseudonim „Zuzia”. Najpierw służyła w Polskim Wojsku Leśnym, a następnie została włączona do struktur Armii Krajowej podporządkowanych majorowi Janowi Piwnikowi „Ponuremu”. Działała w I Zgrupowaniu dowodzonym przez porucznika Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”. Wspomina, że „Ponurego” widziała tylko raz.
– Siedział w szałasie, nie rozmawiałam z nim, ale takich chwil się nie zapomina – opowiada.
Dziś Marianna Fudala mówi, że wartości patriotyczne były dla niej bardzo ważne.
– Bóg, honor i Ojczyzna, zawsze kierowałam się takimi wartościami. Bardzo ważna była też dla mnie rodzina i bliscy ludzie – podkreśla.
Opat wąchockich cystersów, ojciec Eugeniusz Augustyn mówi, że pani Marianna przez całe życie zachowała pogodę ducha.
– To bardzo oddana kobieta, jako młoda dziewczyna poświęciła się Polsce, później dużo działała na rzecz lokalnej społeczności, udzielała się przy kościele – opowiada.
Dla uhonorowania zasług, Marianna Fudala została w niedzielę (19.07.) odznaczona medalem Pro Patria.









