– Prawo i Sprawiedliwość chyba jeszcze nigdy w swojej historii nie było tak bliskie rozpadu – oceniła na antenie Radia Kielce dr Aleksandra Kusztal, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
Kierownictwo partii przyjęło uchwałę stawiającą ultimatum, aby do czwartku, 23 lipca, działacze partii wycofali się ze stowarzyszeń. Tymczasem były premier Mateusz Morawiecki nie tylko się nie wycofuje, ale zapowiada na 31 lipca w Warszawie wielki event swojego Stowarzyszenia Rozwój Plus.
Dr Aleksandra Kusztal ocenia, że w Prawie i Sprawiedliwości zdarzały się różne napięcia, ale z zewnątrz raczej była to partia monolityczna.
– Od pewnego czasu widać jednak te wewnętrzne podziały. To, co chyba zaskoczyło samego prezesa Kaczyńskiego, to że te podziały ogromnie się ujawniły. Została uchylona pewna kurtyna, zza której wyłonił się obraz głębokich podziałów i napięć w partii. Obrazuje to także to, co działo się w weekend w mediach społecznościowych, jak brutalnie dyskutowali ze sobą członkowie PiS-u – mówiła dr Aleksandra Kusztal.
Zdaniem gościa Radia Kielce Mateusz Morawiecki nie może się teraz cofnąć. Niewiele mają do stracenia także posłowie i działacze, którzy już są w stowarzyszeniu byłego premiera.
– Bo nawet jeżeli wycofaliby się z członkostwa w stowarzyszeniu, to trudno liczyć na to, że szybko zostanie im to zapomniane, i że dostaną atrakcyjne miejsca na listach. Wszystko, co obserwujemy, pozostaje w ścisłym związku z wyborami, i z tym, że jesteśmy już zdecydowanie w momencie kampanii wyborczej. Prezes Kaczyński musiał podjąć decyzję, jaką podjął, bo ta sytuacja, że w partii pojawia się grupa nastawiona krytycznie do działań partii nie pozostawiała mu wyboru. Trwanie w takim dwugłosie nie było w interesie partii. Jeśli prezes podtrzyma swoją decyzję, to nie obędzie się bez szkody dla partii, bo mówimy o dużej grupie ok 40 działaczy i co ważne, są tam działacze z bardzo długim stażem, naprawdę oddani partii, znający regiony, budujący struktury w regionach – zaznacza politolog.
Dr Aleksandra Kusztal zwraca uwagę także na oczekiwania wyborców.
– Elektorat, zwłaszcza prawicowy, nie lubi podziałów i wie, że podziały to przekleństwo prawicy. Sytuacja buduje też taką atmosferę, że partia zajmuje się sama sobą, a to coś, czego wyborcy bardzo nie lubią – komentuje.
Poza tym, zdaniem politolog, polityczne centrum w Polsce, do którego Mateusz Morawiecki mógłby aspirować z nową siłą polityczną jest już bardzo ciasne. Ocenia, że faktycznym rywalem dla PiS jest Konfederacja, a podejmowane próby rywalizacji na tym polu są nieskuteczne.
– Równowaga lub przewaga Konfederacji w sondażach się utrzymuje. To na pewno dla PiS-u bardzo niepokojące. Elektorat Konfederacji jest nieco inny niż typowy wyborca PiS-u. To osoby młodsze, o innych poglądach na kwestie ekonomiczne. To często przedsiębiorcy, osoby o krytycznym spojrzeniu na transfery socjalne, które zawsze były dla PiS-u sztandarowym hasłem, jeśli chodzi o program polityczny, więc samo demonstrowanie radykalniejszych poglądów w kwestiach uchodźczych, dotyczących kwestii polsko-ukraińskich, kwestii migracyjnych – to jeszcze za mało, by ten elektorat zdobyć – podkreśla.
Zdaniem Aleksandry Kusztal, wyniki sondażowe Konfederacji są też problemem dla Koalicji Obywatelskiej.
– Bo Koalicja Obywatelska też ma pewien patent na rywalizację z Prawem i Sprawiedliwością. To legendarne już straszenie PiS-em w mniejszym lub większym stopniu się sprawdza, natomiast jak ugryźć Konfederację? To temat, który wszystkich przyprawia o ból głowy – podsumowała politolog.






