Stoiska z produktami pszczelarskimi, dania z dziczyzny, potrawy regionalne od kół gospodyń wiejskich oraz koncerty – to główne atrakcje 5. Powiatowego Święta Miodu i Dziczyzny, które odbyło się w Sandomierzu.
Pan Lesław, myśliwy z powiatu tarnobrzeskiego, przy współpracy kolegów przygotował ponad 800 porcji gulaszu z dziczyzny, który każdy mógł spróbować. Jak mówił – dziczyzna wcale nie jest trudna do przyrządzenia.
– Mięso trzeba zamarynować przynajmniej 24 godziny wcześniej, używa się do tego różnych ziół, np. do sarny wystarczy sam tymianek, a mięso z dzika doprawia się podobnie jak wieprzowinę. Polecam popróbować, odważyć się coś przygotować i na pewno wyjdzie – stwierdził.
Marian Półgrabski, prezes rejonowego Koła Pszczelarzy w Połańcu powiedział, że ostatnia chłodna i deszczowa pogoda nie sprzyjała pszczołom. Pszczelarze muszą je teraz dokarmiać. Sytuacja w ulach jest dosyć trudna.
– Pszczoły nie mają teraz co zbierać i czują głód. One są nauczone w ten sposób, że wylatują rano z ula, żeby zbierać nektar czy pyłek kwiatowy i przynosić do ula. Jeśli pszczoła nie ma co zbierać, to się denerwuje i szuka takiej, która jest słabsza. Te mocniejsze pszczoły rabują słabsze – dodał.

Powiatowe Święto Miodu i Dziczyzny odwiedziła wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka, która powiedziała, że pszczelarstwo to część naszej kultury i tradycji, więc należy je wspierać. Zachęcała do kupowania polskich produktów pszczelich.
– W tym roku wchodzi dyrektywa śniadaniowa, która wprowadza w Polsce obowiązek odpowiedniego oznakowania miodu. Na każdym opakowaniu musi być informacja skąd pochodzi produkt, skąd pochodzi pyłek pszczeli. Należy wspierać naszych producentów i dlatego tutaj jestem, na pięknej ziemi sandomierskiej – zaznaczyła.
Wiceminister rolnictwa wręczyła odznaczenia resortowe zasłużonym pszczelarzom i osobom wspierającym pszczelarstwo.









