Po ponad 70 latach rekord najniższego poziomu Wisły w Annopolu został pobity. Jest źle, a prognozy przewidują, że będzie jeszcze gorzej.
Paweł Staniszewski, synoptyk, hydrolog w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej mówi, że niskie stany wody na Wiśle to efekt utrzymującego się od początku roku deficytu opadów oraz wysokich temperatur, które towarzyszą nam od czerwca. Dzisiejszy poziom rzeki w Annopolu pokazuje, że sytuacja jest zła.
– Już został pobity rekord absolutnego minimum. Notujemy na stacji 157 centymetrów, a rekord z sierpnia 1952 roku to 162 centymetry – informuje synoptyk.
Paweł Staniszewski dodaje, że bardzo niski jest też poziom Wisły w Sandomierzu. Na stacji pomiarowej waha się on między 54 a 56 centymetrów. Do wynoszącego zaledwie 42 centymetry rekordu z 2012 roku brakuje niewiele. Jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższych dniach zostanie on pobity, bowiem jutro i pojutrze temperatura ma być jeszcze wyższa.
– Niestety tutaj sytuacja będzie się tylko pogarszać. Niewykluczone, że pod koniec tego tygodnia, po tych najwyższych upałach, poziom wody w górnej zlewni Wisły opadnie i zbliży się do rekordu z 2012 roku – mówi.
Bardzo niski poziom wody jest także na innych rzekach regionu Nidzie czy Kamiennej.
Wysokie temperatury zapowiadane są również w przyszłym tygodniu. Jak tłumaczy Paweł Staniszewski, żeby sytuacja wróciła do normy potrzebny jest co najmniej rok umiarkowanych temperatur i przyzwoitych opadów. Nawet ostatnia zima, która była mroźna i spadło dość dużo śniegu nie wpłynęła znacząco na sytuację hydrologiczną kraju. Od początku roku utrzymuje się deficyt opadów, a teraz następuje jego kumulacja.










