Od niedzieli, 2 sierpnia treści generowane przez AI muszą być oznaczone, a użytkownicy kontaktujący się z zewnętrznymi infoliniami mają być informowani o tym, że rozmawiają ze sztuczną inteligencją. Zmiany prawne wdrożone przez Unię Europejską w ramach Aktu o Sztucznej Inteligencji mają zapewnić pełną przejrzystość w korzystaniu z internetowych oraz telefonicznych usług.
Według nowych przepisów dostawcy powinni oznaczać cyfrowe materiały wizualne, dźwiękowe oraz wideo wytworzone lub przetworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Oznaczenie powinno być zarówno widoczne, jak i zapisane w pliku. Również w przypadku kontaktu z infolinią użytkownik musi od razu wiedzieć czy rozmawia z algorytmem, czy też z człowiekiem.
Maciej Buś, twórca podcastu „Klientomania” oraz ekspert od obsługi i doświadczeń klientów jest zdania, że nowe regulacje w dużej mierze sankcjonują rozwiązania, o których mówiono od co najmniej 10 lat.
– Z dyskusją na temat zastosowania botów czy AI w komunikacji mamy do czynienia od ponad dekady. W przeszłości były już dylematy o tym czy np. powinno się informować klientów o tym, że rozmawiają ze sztuczną inteligencją czy człowiekiem. Należy jednak mieć na uwadze, że duże firmy i banki, które nie mogą pozwolić sobie na utratę klientów lub ich lojalności, od dawna postawiły na komunikowanie, że rozmowa jest prowadzona z botem. Z całą pewnością jest to usankcjonowanie czegoś, co już istnieje w świecie profesjonalistów – mówi.
– Wszyscy mamy dostęp do tych narzędzi. Jedne wymagają większego, a inne mniejszego budżetu, ale głównie chodzi o sposób korzystania. Przepisy mają regulować i tworzyć pewną ramę w zakresie ich wykorzystania. Dlatego w kontekście twórców tego typu programów nie ma to większego znaczenia. Oni tworzą „młotek”. Pytaniem jest jak ktoś go użyje – podkreśla.
Maciej Buś uważa, że nowe regulacje w zakresie sztucznej inteligencji wbrew pozorom powinny mieć ogólny charakter. Głównie z uwagi na dynamiczny rozwój technologii i jej rosnące możliwości. Stwierdza przy tym, że same narzędzia AI nie są problemem do momentu aż nie trafią w niepowołane ręce. Ekspert wskazuje, że w ostatnich latach wiele zastrzeżeń zgłaszano np. wobec firm z branży fotowoltaicznej, gdzie telefony do potencjalnych klientów wykonywała niejednokrotnie sztuczna inteligencja.
– Paradoksalnie wydaje mi się, że im przepisy będą bardziej ogólne i elastyczne tym lepiej. Jestem daleki popierania tworzenia sztywnych regulacji. Kluczowe w tej chwili jest zabezpieczenie konsumentów przed nadużyciami. Problemem wdrożonych przepisów jest to, że nie dotyczą one dużych i rozpoznawalnych marek, a firm wykorzystujących sztuczną inteligencję nie do końca w etyczny sposób na zarabianie pieniędzy – zwraca uwagę.
Co jeśli dostawca cyfrowych treści lub firma obsługująca infolinię nie zachowają przejrzystości wykorzystywania AI? Konsekwencje finansowe są poważne. Zignorowanie tego obowiązku oznacza, że firmie grozi kara do 15 mln euro lub 3 proc. całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorstwa o zasięgu globalnym. Wszystko w zależności od tego, która kwota okaże się wyższa.










