Zarząd powiatu staszowskiego nie został odwołany. Był to główny punkt środowej (5 sierpnia) nadzwyczajnej sesji. Jest ona konsekwencją sesji czerwcowej, kiedy to zarząd powiatu staszowskiego nie otrzymał wotum zaufania. Zgodnie z przepisami w takiej sytuacji należy zwołać sesję dotyczącą odwołania zarządu.
Przeciwko odwołaniu zarządu zagłosowało 10 radnych, a za odwołaniem było 9 radnych, w tym koalicjantka Jolanta Wójtowicz, przewodnicząca Rady Powiatu.
– Czasem są takie sytuacje, że trzeba powiedzieć nie i nastąpił właśnie taki moment. Myślę, że może być on dobrym przyczynkiem do tego, żeby współpraca z zarządem zaczęła się układać tak, jak powinna. Jeżeli chodzi o mnie to odbieram to jako brak poparcia dla moich działań, wspierał mnie jedynie starosta – dodała.

Zarząd powiatu poparła w głosowaniu Anna Niziałek, której głos zaważył na czerwcowym wyniku i wszczęciu procedury odwoławczej.
– To było żółte światło dla zarządu, w ten sposób pokazałam, że współpraca nie układa się tak jak bym tego chciała, a mam doświadczenie z poprzedniej kadencji. Po rozmowach doszłam jednak do wniosku, że należy dać szansę zarządowi – stwierdziła.
Romuald Zgrzywa, starosta staszowski powiedział, że od początku kryzysu w Radzie Powiatu nie miał sobie nic do zarzucenia.
– Współpraca zawsze była, ale czasami jak to w życiu były lekkie zwady, jednak wszystko układało się pozytywnie. Samorząd to nie prywata, to wspólne działania. Po to radni zostali wybrani, aby pracować na rzecz mieszkańców, a jako starosta mam nadawać ton, realizować zadania, korzystać ze środków zewnętrznych – zakończył.

Zdaniem starosty kryzys miał podłoże polityczne, chodziło o przebudowę sił w radzie i zarządzie. W Radzie Powiatu Staszowskiego koalicję tworzą: PiS i Stronnictwo Piast Ziemi Staszowskiej. Mają 10 mandatów. W opozycji są radni, którzy startowali z PSL, Platformy Obywatelskiej i z komitetu wyborczego Aktywni dla Samorządu.













