W akcję ratunkową dla blisko 300 zaniedbanych zwierząt, które przebywały w nielegalnej hodowli włączyło się Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach oraz fundacje, które odbierają schorowane psy i organizują dla nich opiekę weterynaryjną. Właściciel posesji, na których podjęto interwencje został zatrzymany, a policja gromadzi materiał dowodowy mający wyznaczyć kierunek sprawy oraz rodzaj przestępstwa.
Śledztwo dotyczy interwencji z czwartku (6 sierpnia) w sprawie nielegalnej hodowli na jednej z kieleckich posesji. Na miejscu funkcjonariusze policji zastali niemal 300 psów, a także 3 truchła szczeniąt. Jak informuje st. asp. Jacek Borek, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach służby wciąż prowadzą intensywne działania w tej sprawie.
– Trwają czynności zmierzające do zabezpieczenia materiału dowodowego, oględzin oraz przekazania pozostałych zwierząt pod opiekę weterynaryjną i stwierdzenia ich obecnego stanu – mówi Jacek Borek.
Policjant dodaje, że mężczyzna, który był właścicielem tej hodowli, został zatrzymany.
– Badamy sprawę w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Trwają ustalenia stanu faktycznego i określenia czy mamy do czynienia ze znęceniem się ze szczególnym okrucieństwem – informuje Jacek Borek.

Małgorzata Brzezińska z Fundacji Judyta, która włączyła się do akcji ratunkowej, mówi, że działania na miejscu wciąż trwają, a rozmiar tragedii okazał się znacznie większy, niż pierwotnie szacowano.
– Początkowa była mowa o około 200 psach, w tej chwili liczba ta jest już bliska 300. O godzinie czwartej w nocy zakończyliśmy odbiór 76 zwierząt ras takich jak maltańczyki, mopsy, szpice czy buldogi francuskie. Część psów pojechała do klinik weterynaryjnych, najgorsze przypadki zabezpieczono w pierwszej kolejności. Zwierzęta mają uszkodzenia rogówek, guzy listwy mlecznej oraz poważne problemy stomatologiczne i ortopedyczne – mówi Małgorzata Brzezińska.
Agnieszka Grabka behawiorystka, na co dzień pracująca ze zwierzętami będącymi ofiarami pseudo-hodowli, mówi, że są to zwierzęta, które ze względu na swoje doświadczenia często borykają się z nieodwracalnymi zmianami w zachowaniu i zdrowiu.
– Jeśli szczeniak w kluczowym okresie pierwszych 12-14 tygodni wychowuje się w fatalnych warunkach to już nigdy nie będzie w pełni ufny. Najczęściej pojawia się ogromna lękliwość i nadreaktywność, bo ich mózg nie został nauczony radzenia sobie ze światem. Do tego dochodzi krzyżowanie ze sobą spokrewnionych osobników, co prowadzi do wielu genetycznych wad i chorób – powiedziała Radiu Kielce behawiorystka.

Agnieszka Grabka wskazuje, że kupowanie psów z niesprawdzonych źródeł wynika z nieświadomości oraz chęci zaoszczędzenia pieniędzy, co w rzeczywistości przynosi odwrotny skutek i napędza cierpienie kolejnych zwierząt.
– Pozorna oszczędność kilkuset złotych przy zakupie generuje później ogromne koszty weterynaryjne i behawioralne, sięgające wielu tysięcy złotych. Często ludziom wydaje się też, że kupując psa z złych warunków „ratują” go. To nieprawda. Płacąc pseudohodowcy dają mu finanse na stworzenie kolejnego miotu i skazują następne kilkadziesiąt psiaków na życie w cierpieniu i stresie – kwituje Agnieszka Grabka.
Prowadzenie pseudohodowli w polskim prawie jest uznawane za znęcanie się nad zwierzętami, za które grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem do 5 lat.










