08.08.2026. Kielce. Mecz 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Korona Kielce - Legia Warszawa / Fot. Wiktor Taszłow - Radio Kielce
W 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na własnym stadionie z Legią Warszawa 1:1 (0:1). Gola dla Korony zdobył w 70. minucie Mariusz Stępiński. Dla gości w 28. minucie trafił Łukasz Zjawiński.
Kielczanie, którzy na inaugurację ulegli w Białymstoku Jagiellonii, a ich mecz drugiej kolejki z Górnikiem Zabrze został przełożony, liczyli na pierwsze punkty w sezonie. Czekało ich jednak trudne zadanie, bo Legia przyjechała do stolicy regionu świętokrzyskiego jako lider tabeli.
W zespole trenera Marka Papszuna (w sobotę obchodził 52. urodziny) zabrakło Wahana Biczachczjana, który na jednym z ostatnich treningów doznał kontuzji. W składzie Korony na sobotni mecz nie znalazł się Tamar Svetlin, który jest bliski przejścia do francuskiego AS Saint-Etienne oraz z powodu drobnego urazu Dawid Błanik.
Pierwsze minuty to przewaga Legii w posiadaniu piłki, ale niewiele z tego wynikało. Obrońcy gospodarzy interweniowali zdecydowanie, nie dopuszczając gości do dogodnych sytuacji. Korona przeczekała napór rywala i w 13. min mogła objąć prowadzenie. W pole karne zespołu ze stolicy wpadł Marcel Pięczek, wycofał piłkę do Kamila Jakubczyka. Sprowadzony z Arki Gdynia pomocnik oddał zza „szesnastki” precyzyjny strzał, ale Otto Hindrich popisał się kapitalną interwencją, ratując swój zespół przez utratą bramki.
Dodało to animuszu Kielczanom, którzy przez kilka kolejnych minut praktycznie nie opuszczali połowy Legii. Goście długo nie mogli skonstruować groźnej akcji, ale jak już to zrobili, to skutecznie. W 28. min po dośrodkowaniu Kamila Piątkowskiego piłka po strzale głową Łukasza Zjawińskiego wylądowała w siatce. Bramkarz Korony Xavier Dziekoński nie miał nic do powiedzenia.
Siedem minut później goście mogli podwyższyć prowadzenie po koszmarnym błędzie Dziekońskiego, który usiłował podać piłkę do jednego z obrońców. Trafiła ona na głowę Piątkowskiego, ale piłkarz Legii uderzył zbyt słabo i kieleccy kibice mogli odetchnąć z ulgą. Gospodarze ambitnie dążyli do odrobienia strat i tuż przed przerwą byli blisko celu. Składną kontrę Korony wykończył strzałem z kilkunastu metrów Morgan Fassbender, ale Niemiec trafił w poprzeczkę.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Korona przeprowadziła kolejną groźną kontrę. Mariusz Stępiński podał do Patrika Hellebranda, ale Czech nie trafił w światło bramki. Po godzinie gry spotkanie już po raz drugi zostało przerwane po odpaleniu rac, tym razem przez fanów Legii. Gospodarze dążyli do zmiany niekorzystnego wyniku, ale defensorzy rywala na wiele im nie pozwalali.
W 66. min Marek Papszun dokonał podwójnej zmiany i na boisku pojawili się Jakub Żewłakow i Mileta Rajovic. Ale Kielczanie nadal nacierali i w 70. min w końcu doprowadzili do wyrównania. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Wiktora Długosza, Stępiński strzałem głową zdobył bramkę dla Korony. Gospodarze zwietrzyli szansę na pełną pulę i trzy minuty później po uderzeniu Długosza piłka w niewielkiej odległości minęła słupek. Później oba zespoły miały jeszcze swoje szanse, ale wynik już się nie zmienił.
– Jesteśmy niepocieszeni wynikiem, bo prowadziliśmy i powinniśmy to dowieźć. Gdyby ułożyło się inaczej, to pewnie byśmy to przyjęli. Strzelając gola na wyjeździe, będąc dojrzałym zespołem, powinniśmy to utrzymać. Pierwsza połowa pod kontrolą, poza jedną sytuacją Korony. Właściwie mecz, który był do zapomnienia, bo z małą liczbą okazji. W drugiej części oddaliśmy inicjatywę i straciliśmy bramkę. Tak to bywa. Wracamy z jednym punktem. Dla mnie najlepszym prezentem urodzinowym jest to, że mogę być w Legii i pracować z tym zespołem. Skończyliśmy umiarkowanie dobrze. Mogło być gorzej, bo Korona miała też szanse na 2:1. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie trudne spotkanie. Kielczanie zawsze grają z charakterem, sercem i to potwierdzili. – podsumował trener Legii Marek Papszun.
– Może zabrzmi to trochę specyficznie, ale w szatni czujemy bardzo duży niedosyt. Mimo, że graliśmy z bardzo dobrym zespołem, liderem po dwóch kolejkach. Uważam, że mogliśmy i powinniśmy wygrać. Pretensję możemy mieć do samych siebie. Z gry, z postawy drużyny jestem zadowolony. Realizowaliśmy nasz plan cierpliwie, krok po kroku. W trakcie meczu byliśmy zmuszeni do zmiany systemu ze względu na chorobę Ariela Mosóra. Zdało to egzamin, wyglądało dobrze, ale zabrakło detali, które w piłce są najważniejsze. To dobry prognostyk. Ten zespół pokazał, że potrafi grać w piłkę i wyjść z trudnej sytuacji. – powiedział trener Kielczan Jacek Zieliński.
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy piłkarze Korony zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Spotkanie na stadionie przy Alei Piłsudskiego rozegrane zostanie w sobotę 15 sierpnia o godz. 20.15.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem