W trakcie pierwszych dziewięciu kolejek PKO BP Ekstraklasy trener Korony Kielce, Jacek Zieliński, dokonał 37 zmian, co daje średnio nieco ponad cztery na mecz. Rezerwowi piłkarze zdobyli w tych spotkaniach tylko jedną bramkę i nie zanotowali ani jednej asysty.
Jedynego gola strzelił Simon Gustafson w wyjazdowym starciu ze Śląskiem Wrocław. Szwed wszedł na boisko w 77. minucie, a bramkarza gospodarzy, Karola Niemczyckiego, pokonał w doliczonym czasie gry.
Biorąc pod uwagę ofensywny potencjał kieleckiego zespołu, zawodnicy wchodzący z ławki powinni dawać drużynie znacznie więcej w statystykach.
– Zdarzają się kluby, w których rezerwowi nic nie wnoszą. Na pewno moglibyśmy wyciągnąć więcej z przeprowadzanych zmian, aby mocniej pomóc zespołowi. To jest oczywiście sprawa do przemyślenia i lepszego wykorzystania w przyszłości – stwierdził Jacek Zieliński.
Najczęściej, bo aż dziewięciokrotnie, z ławki rezerwowych meldował się na boisku Daniel Bąk. 20-letni napastnik nie strzelił wprawdzie gola w rozgrywkach ligowych, ale za to zagwarantował Koronie zwycięstwo 1:0 w starciu Pucharu Polski z Widzewem Łódź. Wychowanek Sarmacji Będzin w 71. minucie zmienił Mariusza Stępińskiego, a zaledwie dwie minuty później pokonał bramkarza rywali, Veljko Ilicia. Asystę przy tym trafieniu zanotował inny rezerwowy, Konrad Ciszek.










