– Długofalowe skutki wycieku danych są nieprzewidywalne – powiedział na antenie Radia Kielce ekspert do spraw cyberbezpieczeństwa Dominik Rozdziałowski komentując wyciek danych niemal 19 milionów Polaków z bazy firmy MyDr.
– Myślę, że to jest największy wyciek w historii naszego kraju i to danych tak wrażliwych. Należy się przygotować, że w najbliższym czasie, i może też w trochę dalszym, będziemy celami ukierunkowanych na nas ataków. Pamiętajmy, że prawdopodobnie były tam oprócz naszych imion, nazw i numerów PESEL też dane, takie jak numery telefonów i adresy mailowe plus recepty i inne rzeczy. Nie wyobrażam sobie lepszego zestawu danych do kierunkowych ataków na nas, obywateli – ocenił.
Dominik Rozdziałowski przyznał, że najprostszym przykładem takiego ataku może być telefon z zaufanej instytucji, np. urzędu czy też szpitala. Konsultant może nas poinformować, że jesteśmy w bazie, która została skradziona i chce od nas uzyskać kolejne dane, bardziej szczegółowe.
Powszechnie mówi się, że nasze dane mogą zostać też wykorzystane do zaciągnięcia kredytu. Jednak specjaliści alarmują, że historie chorób i recepty są znacznie groźniejsze w rękach przestępców. Zdaniem gościa Radia Kielce chodzi tu o szantaż.
– Oprócz zwykłych obywateli są tam dane polityków, biznesmenów i ich rodzin oraz współpracowników. To nieocenione źródło informacji dla służb o tym, na co jesteśmy chorzy, na co jesteśmy podatni, jakiej pomocy potrzebujemy albo jakich leków szukamy. Myślę, że wszystkie służby świata, które są zainteresowane naszą strefą, będą szukały tej bazy i z niej korzystały. My będziemy ofiarami raczej zwykłych ataków spersonalizowanych, które będą miały wyłudzić informacje takie, na których da się zarobić. A więc finalnie będą szły w kierunku bankowości online, wyłudzenia naszych danych. Bo hakerzy muszą „zmonetyzować” tą kradzież – powiedział Dominik Rozdziałowski.
Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa zalecił też co można zrobić dla własnego bezpieczeństwa, oprócz zastrzeżenia numeru PESEL.
– Polecam skorzystać w BIK z opcji alerty kredytowe. Będziecie dostawali informację, że jakaś firma się interesuje naszym PESEL-em i sprawdza historię kredytową. Jednak najważniejszą rzeczą jest wzmożona czujność w „życiu cyfrowym”. I to na dość długi okres. Oszuści mają bowiem wiele możliwości. Mogą nawet podszyć się pod numer telefonu danego lekarza – ostrzega Dominik Rozdziałowski.
– Jeżeli nawet sprawcy podszyją się pod numer telefonu instytucji i zadzwonią to należy się rozłączyć i ponownie zadzwonić na ten numer, bo hakerzy nie przejmują numeru a jedynie go maskują i „pokazują się pod tym numerem” – dodał ekspert.
Dominik Rozdziałowski stwierdził też, że cyberbezpieczeństwo jest w Polsce niedoinwestowane i wciąż traktowane po macoszemu.
– Przede wszystkim powodem są nakłady finansowe na ten cel. W firmach, urzędach i instytucjach. Cyberbezpieczeństwo to widoczny koszt, którego efektu nie widać dopóki coś się nie stanie. Kiedy jest dobrze i cicho to przełożeni mówią „nie potrzebujemy w to inwestować”. A dobrze i cicho jest właśnie dzięki temu, że chwilę zainwestowaliśmy w zapewnienie bezpieczeństwa. Bo kiedy nakłady na cyberbezpieczeństwo spadają to maleje ochrona przed zagrożeniami – skwitował.
Dominik Rozdziałowski dodał, że chcąc zwiększyć nasze cyfrowe bezpieczeństwo powinniśmy aktualizować systemy operacyjne oraz aplikacje w telefonach i komputerach.








