Kapitan Staru Starachowice Mateusz Jagiełło ponad półrocznej przerwie, spowodowanej poważnym urazem, znów pojawił się na boisku.
Zagrał ostatnie kilkanaście minut w sobotnim (22 sierpnia) spotkaniu przeciwko AKS 1947 Busko-Zdrój.
– Już się nie mogłem doczekać. Jestem tak naprawdę dwa i pół tygodnia w treningu z drużyną i trener pozwolił mi wejść na tę końcówkę. Bardzo mu dziękuję, bo nosiło mnie, że tak powiem, na meczach na trybunach. Ja jestem energiczny, żywiołowy, ja chcę, żeby moja drużyna wygrywała. Taki jestem i każdy, kto mnie zna to wie o tym. Mam nadzieję, że poprawię się troszeczkę jeszcze treningowo i już będę mógł występować w pierwszym zespole w szerszym wymiarze – powiedział w rozmowie z Radiem Kielce doświadczony stoper starachowickiego zespołu.
Mateusz Jagiełło pod koniec lutego w jednym ze sparingów doznał zerwania mięśnia czworogłowego uda. Wrócił do treningów w marcu, ale było za wcześnie i kontuzja się odnowiła. Teraz powinno być wszystko w porządku.








