Od 1 września uczniowie szkół podstawowych nie będą mogli korzystać w szkole z telefonów komórkowych. Zakaz będzie obowiązywał w szkołach publicznych i prywatnych.
Poza telefonami obejmie wszystkie urządzenia umożliwiające komunikację, nagrywanie dźwięku lub obrazu. Uczniowie nie skorzystają z telefonu nie tylko podczas lekcji, ale też w trakcie przerw i zajęć odbywających się poza placówką, np. WF na świeżym powietrzu. Zdaniem Pawła Szymoniaka, dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Kielcach, jest to jedyne sensowne wyjście.
– Szczegóły zostaną przedstawione uczniom i rodzicom podczas pierwszych spotkań. Przygotujemy specjalne przepisy, jeśli chodzi o wycieczki czy wyjścia. Nie będziemy organizować specjalnych miejsc na przechowanie telefonów, nie będziemy ingerować w czyjąś własność. Uczeń ma nie używać telefonu komórkowego na terenie placówki – mówi dyrektor Szymoniak.
Od zakazu będą wyjątki: gdy urządzenie jest potrzebne do zajęć lub w przypadku potrzeby pilnego kontaktu, a także w sytuacji choroby, niepełnosprawności lub innych szczególnych potrzeb, wymagających np. korzystania z aplikacji mobilnej, monitorującej stan zdrowia.
Zgodnie z reformą, szkoły mogą przygotować specjalne miejsce do przechowywania telefonów. Muszą jednak przy tym zapewnić bezpieczeństwo urządzeń oraz prywatność ucznia. Joanna Wójcik, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 im. M. Konopnickiej w Kielcach, informuje, że ograniczenia w używaniu telefonów wprowadzono w ubiegłym roku .
– Przyznam, że te wszystkie schowki na telefony zupełnie się nie sprawdzają. Jeśli dzieciom zależy na korzystaniu z telefonu, to będą miały dwa. Jeden odkładają do pudełka, a drugi zostaje w kieszeni. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Samymi zakazami nie wypracujemy zdrowego korzystania z telefonów. Chodzi bardziej o to, abyśmy się dogadali – między uczniami, rodzicami a nauczycielami – mówi dyrektor Wójcik. Dodaje też, że aby zakaz był skuteczny, przykład musi iść z góry. Jeśli zatem jest zakaz używania telefonów komórkowych na przerwach, to dotyczy on zarówno uczniów, jak i nauczycieli oraz wszystkich pracowników szkoły.
W Zespole Szkół Społecznych im. Mikołaja Reja w Kielcach taki zakaz funkcjonuje od wielu lat. Zdaniem Roberta Solińskiego, dyrektora placówki, przynosi wyraźne efekty.
– Uważam zakaz używania telefonów w szkołach za bardzo słuszny. Widać, że uczniowie pozostawieni sami sobie z telefonami nie budują więzi społecznych i prawidłowych relacji – mówi dyrektor Soliński. Jego zdaniem, ważne jest przede wszystkim edukowanie i uświadamianie.
– Higiena cyfrowa i bezpieczeństwo cyfrowe są już w treściach programowych informatyki. Wiąże się z tym temat cyberprzemocy, który jest bardzo aktualny. Rozmawiamy o tym na lekcjach wychowawczych. Mieliśmy też w ubiegłym roku zajęcia dla rodziców, które otworzyły im oczy na problemy, które mogą wygenerować dzieci za pomocą telefonów – opowiada.
W przypadku nieprzestrzegania zakazu, uczeń może spodziewać się upomnienia, a jeśli sytuacja powtórzy się – może zostać wystawiona uwaga, która poskutkuje obniżeniem oceny z zachowania.
Zdaniem Magdaleny Piłat-Borcuch, dr socjologii UJK, zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach jest słusznym krokiem.
– Nie przez przypadek Australia zakazała mediów społecznościowych do 16. roku życia. Wiemy, z jakimi treściami dzieciaki zderzają się w Internecie, od bójek, przez filmy promujące zaburzenia odżywiania, czy samobójstwa. Uczniowie, którzy mają telefon ciągle przy sobie, są bardziej rozproszeni, mają trudności z koncentracją, z przyswajaniem wiedzy, bo mają chęć sięgnięcia po smartfon. Bez tych telefonów w szkole będzie im znacznie łatwiej budować relacje, rozmawiać twarzą w twarz, rozwijać kompetencje społeczne, przyswajać wiedzę – mówi dr Piłat-Borcuch. Wskazuje jednak, że wprowadzenie tych ograniczeń może być dla dzieci bardzo odczuwalne i trudne do przyswojenia.
– Choćby słynne FOMO, czyli strach przed tym, że coś je ominie. Dzieciaki są uzależnione i tak jak z każdym uzależnieniem, początkowo chęć sięgnięcia po telefon jest bardzo silna. Ale z drugiej strony jest to zakaz bardzo demokratyczny, czyli będziemy cierpieć we wspólnocie. Inni też nie będą mogli korzystać, a to dzieciom bardzo pomoże. Będą wiedziały, że szkoła to przestrzeń bez świata cyfrowego, ale jak wyjdą, to ten telefon będzie na nie czekał – podsumowuje dr Piłat-Borcuch.
Na dostosowanie statutów szkoły będą miały czas do 31 grudnia. Wprowadzenie tych zasad w szkołach ponadpodstawowych planowane jest w następnym roku.
Autor: Maria Matys










