Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock pokonali Industrię Kielce 27:24 (13:13) w meczu o Superpuchar Polski. W sobotę w łódzkiej hali Atlas Arena zdobywcy krajowego pucharu sięgnęli po drugie trofeum w rozgrywkach organizowanych od 2024 roku pod egidą Superligi.
Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 24:27 (13:13)
Industria Kielce: Dejan Milosavljev – Julien Bos 1, Piotr Jędraszczyk 2, Aleks Vlah 5, Benoit Kounkoud 1, Arciom Karalek 6, Dylan Nahi 5, Faruk Yusuf 1, Piotr Jarosiewicz 2, Kirył Rabczyński 1, Theo Monar, Luka Lovre Klarica, Marcel Latosiński.
Orlen Wisła Płock: Mirko Alilovic, Miljan Vujović – Zoran Ilić 1, Miha Zarabec, Sergei Kosorotov 5, Michał Daszek 3, Dawid Dawydzik 1, Lovro Mihić 1, Gergo Fazekas 2, Frederik Bjerre 6, Mitja Janc 4, Oriol Rey Morales, Zoltan Szita 1, Melvyn Richardson 2, Leon Susnja 1, Przemysław Krajewski.
Już po raz trzeci nowy sezon krajowych rozgrywek szczypiornistów zainaugurowało w Łodzi starcie odwiecznych rywali, co zwiastowało duże emocje. Dwa lata temu Superpuchar wywalczyła Orlen Wisła, a przed rokiem triumfowali Kielczanie.
Kolejna konfrontacja dwóch eksportowych polskich zespołów znów była bardzo zacięta i tradycyjnie stała na wysokim poziomie. Mecz był szybki, nie brakowało w nim twardej gry i wielu spięć.
Po zakończonej remisem 13:13 pierwszej połowie żadna z drużyn nie była bliżej zdobycia trofeum. Spotkanie nieco lepiej zaczęli Płocczanie, wśród których początkowo wyróżniał się bramkarz Mirko Alilović. Mistrzowie Polski długo nie mogli pokonać Chorwata, ale kiedy po pięciu minutach gry przełamali niemoc to oni zaczęli nadawać ton grze.
Po stronie Industrii skuteczni byli Słoweniec Aleks Vlah, Francuz Dylan Nahi i Białorusin Arciom Karalek, jednak na każde ich trafienie golem odpowiadali podopieczni trenera Xaviera Sabate. W Orlen Wiśle w ataku dobrze dysponowany był przede wszystkim słoweński rozgrywający Mitja Janc, który często znajdował sposób na wybranego na najlepszego zawodnika (MVP) meczu nowego bramkarza kieleckiej ekipy Serba Dejana Milosavljeva.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie i długo najczęstszym wynikiem był remis lub jednobramkowe prowadzenie jednej z drużyn. Z czasem jednak lepiej spisywali się „Nafciarze”, którzy dysponowali szerszą kadrą. Dobrą zmianę dał Rosjanin Siergiej Kosorotow, po którego dwóch trafieniach z rzędu Płocczanie prowadzili 21:19. Skuteczny był też Duńczyk Frederik Bjerre, po którego bramkach Orlen Wisła na 10 minut przed końcem wygrywała 24:21.
Z kolei podopieczni trenera Krzysztof Lijewskiego nie kończyli ataków, w czym duży udział miał słoweński bramkarz rywali Miljan Vujović. W końcówce prowadzący czterema bramkami (27:23) zespół z Płocka nie forsował już tempa, a wyraźnie opadających z sił obrońców trofeum nie było stać na odwrócenie losów spotkania.
– W ostatnim kwadransie opadliśmy z sił. Jedyną różnicą między nami była dłuższa i zdrowa ławka na korzyść Płocka. Mieliśmy czterech, pięciu rozgrywających, z czego trzech nowych. Dopóki chłopaki mieli siły, dopóki była świeżość w głowie, to było dobrze. Później wszystko zaczęło się sypać. Popełniliśmy za dużo prostych błędów technicznych. Czasami za łatwo oddawaliśmy piłkę w ręce przeciwników. Do tego faule ofensywne, które nie wiem, czy były, ale zostały odgwizdane. Z 17 błędami technicznymi nie jesteś w stanie wygrać z tak mocnym przeciwnikiem. Jestem jednak zadowolony z chłopaków. Zagrali na maksa. Walczyli do końca. – podsumował trener Industrii Krzysztof Lijewski.
– Nie cieszę się z MVP, bo wolałbym zdobyć Superpuchar. Jestem smutny. Przez większość spotkania dobrze graliśmy w obronie. W ciągu pięciu, sześciu minut drugiej połowy straciliśmy tempo, nasz poziom spadł. W tej drużynie mamy jednak dużo miejsca do poprawienia, na zrobienie postępu. Mamy siedmiu nowych zawodników. To zawsze wymaga czasu, aby złapać odpowiedni rytm. Są też kontuzje, ale to nie jest powód, dla którego przegrywamy. Chcieliśmy wygrać. Nie udało się, ale myślę, że z tego wyciągniemy wiele dobrego dla siebie i z każdym tygodniem, każdym meczem będziemy wyglądać lepiej. Musimy być mądrzejsi i nie popełniać tylu błędów – powiedział bramkarz Industrii Dejan Milosavljev, wybrany najbardziej wartościowym graczem meczu.
– Zdecydowała nasza świetna gra w obronie i końcówka spotkania. Kiedy przełamaliśmy rywali na jedną, dwie bramki, to mieliśmy już kontrolę. Od pierwszej do ostatniej minuty mieliśmy plan na rotację. Końcówkę rozegraliśmy bardzo mądrze. Prowadząc trzema, czterema bramkami nie forsowaliśmy tempa. Staraliśmy się uspokoić. To zaprocentowało – powiedział obrotowy Orlenu Wisły Płock Dawid Dawydzik.
We wcześniejszym meczu kobiet Superpuchar po raz pierwszy wywalczył zespół PGE MKS El-Volt Lublin. Wicemistrzynie kraju zwyciężyły w serii rzutów karnych broniące trofeum KGHM Zagłębie Lubin 5-4. Po 60 minutach gry był remis 26:26.






















