Ponad 400 mieszkań, 3 budynki, w tym 18-piętrowe, a do tego około 660 miejsc postojowych. Tak może w przyszłości wyglądać teren przy ulicy Kolberga w Kielcach. W miejscu, gdzie dziś działa przedsiębiorstwo zajmujące się między innymi ciężkim sprzętem dla kopalni odkrywkowych ma powstać duże osiedle mieszkaniowe. Mieszkańcy ulic Hożej i Młodej, którzy już teraz zmagają się dużym natężeniem ruchu, obawiają się paraliżu komunikacyjnego tej części miasta. O tym jak pogodzić rozwój Kielc z potrzebami mieszkańców rozmawialiśmy w środę (2 września) w programie Interwencja.
Na Hożej już dziś trudno jest przejechać, wyjechać z posesji i znaleźć miejsce do parkowania. W pobliżu są 2 urzędy: Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Powiatowy Urząd Pracy, do których przyjeżdża wielu klientów.
– Już teraz ulica Hoża w godzinach szczytu jest wąskim gardłem, a co będzie jeżeli dojdzie jeszcze kilkaset samochodów – pytają mieszkańcy. Nieraz czekamy w kolejce, żeby wyjechać z własnych domów. Dlatego protestujemy przeciwko budowie kolejnych bloków, bo nasze ulice będą całkowicie nieprzejezdne, a jak powstaną nowe budynki będzie jeszcze gorzej. Nam chodzi o to, żebyśmy mogli tu spokojnie żyć – mówią mieszkańcy Hożej.
Mieszkańcy zwracają również uwagę na infrastrukturę techniczną.
– Już teraz występują częste awarie sieci wodociągowej i kanalizacji sanitarnej. Co będzie, gdy powstanie nowe osiedle – pytają mieszkańcy.

Współwłaściciel inwestora, firmy Polmark2 Invest, Mateusz Żukowski powiedział, że firma ze względów technicznych nie jest w stanie nadal w tym miejscu funkcjonować.
– Dlatego w porozumieniu z miastem wystąpiliśmy o tak zwany LEX developer na tym terenie, aby tutaj mogły powstać bloki mieszkalne, a my przeprowadzamy się na obrzeża miasta, żeby móc dalej prowadzić działalność – powiedział. Inwestor zapewnił również, że wraz z osiedlem chce dołożyć się do infrastruktury. W ramach inwestycji towarzyszących ma zostać wyremontowana ulica Kolberga i Hoża do planowanego ronda. Przewidziano również działania dotyczące pobliskiego parku i stworzenie ogólnodostępnej przestrzeni zielonej.
Marcin Kamiński, architekt z pracowni Kamiński/ Bojarowicz wyjaśnił, że każda nowa inwestycja zawsze ma jakiś wpływ na miejską tkankę. Jednocześnie przyznał, że problem komunikacyjny jest szerszy i dotyczy całego miasta.
– Kielce działają w oparciu o układ komunikacyjny zaprojektowany w latach 70. Bardzo wiele kluczowych inwestycji drogowych, które tam były przewidywane, dalej są w planach. Mam nadzieję, że wreszcie będą powstawać – dodał. Jego zdaniem miasto musi się rozwijać, bo ulice to są naczynia połączone. – Sprawę rozwiązałaby planowana obwodnica Ślichowic, która mogłaby zmienić sposób rozprowadzania ruchu w zachodniej części miasta. Włączona w Węzeł Żelazna odblokowałaby też samą ulicę Żelazną, która jest głównym kanałem przerzutowym z kierunku Warszawa-Kraków – tłumaczy.

Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Karol Nowakowski zaznaczył na razie projekt obwodnicy nie jest wpisany w wieloletni plan rozbudowy. Podkreślił natomiast, że z założenia infrastruktura powinna nadążać za nową zabudową. Jednak rzeczywistość związana z finansowaniem dróg publicznych jest bardziej skomplikowana.
– Najbliższy krok to podpisana umowa z deweloperem. Oprócz tego przygotowujemy dokumentację projektową wykonania ronda u zbiegu ulicy Kolberga i Hożej, a w najbliższym czasie zostanie przebudowana ulica Hoża na odcinku do Jagiellońskiej – powiedział dyrektor MZD.
Nie wiadomo jednak, czy to wystarczy, bo dopiero analizy pokażą, w jakim stopniu planowane zmiany poprawią płynność ruchu – dodał Nowakowski
Kielecka radna, Anna Jaworska-Dąbrowska powiedziała, że sam remont nawierzchni nie rozwiąże problemu. – Remont ulicy Kolberga na pewno jest tu potrzebny, bo widzimy, jaki jest stan nawierzchni. Natomiast problem nie sprowadza się tylko do stanu ulicy, ale przede wszystkim do możliwości udrożnienia komunikacyjnego tej części miasta – dodała.
Zwróciła też uwagę na skalę planowanej inwestycji. – Jestem zaskoczona wysokością tych budynków, bo niewątpliwie będą się bardzo mocno wybijać w okolicy, a rozmiar inwestycji będzie się przekładać też na problemy komunikacyjne dla miasta. Problemem jest szersza polityka rozwoju Kielc – oceniła.
W tej sprawie ścierają się różne racje. Z jednej strony jest przedsiębiorca, który chce pozostać w mieście i przenieść działalność przemysłową na obrzeża Kielc. Ma to rozwiązać problem sąsiedztwa firmy z zabudową mieszkaniową. Z drugiej strony są mieszkańcy, którzy obawiają się, że w zamian otrzymają setki nowych samochodów i jeszcze większe korki. Sprawa pozostaje w rękach radnych, którzy zdecydują o przyszłości inwestycji.






































