Przed Sądem Rejonowym w Kielcach rozpoczął się proces dwojga aktywistów Aleksandry S. i Radomira M. oskarżonych o zniszczenie mienia podczas ubiegłorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Oskarżeni w ramach protestu wobec działań Izraela w strefie Gazy, oblali stoisko izraelskiej firmy produkującej broń.
Przedstawiciele spółki Targi Kielce zarzucają aktywistom, że w związku z incydentem doszło do zniszczenia wykładzin należących do spółki poprzez oblanie ich kwasem masłowym i cieczą koloru czerwonego mówi, radca prawny Piotr Rogula, pełnomocnik targów Kielce S.A.
– Nie można dopuścić do sytuacji aby powołując się na jakiekolwiek wyższe idee, móc bezkarnie niweczyć cel gospodarczy związany z organizacją imprezy. Straty jakie poniosła spółka to kwota 6 tysięcy złotych, niemniej sprawcy w żadnym stopniu nie poczuli się do tego, by tę szkodę naprawić. Wykładziny z niezidentyfikowaną cieczą musiały zostać wymienione jeszcze w trakcie trwania targów – mówił, radca prawny Piotr Rogula.
Dodaje, że stronie pokrzywdzonej zależy jedynie na zadośćuczynieniu w związku ze stratami materialnymi.
– Z naszej strony oczekujemy, żeby szkoda została naprawiona. Czyn zarzucany oskarżonym zagrożony jest karą więzienia do 5 lat. Jednak z uwagi na to, że nie mamy do czynienia ze złymi ludźmi, z czynem chuligańskim, więc nie będziemy w ogóle mówili o pozbawieniu wolności. Niemniej uważam, że powinniśmy tutaj uzyskać naprawienie szkody – dodaje Piotr Rogula.
Oskarżeni Radomir M. oraz Aleksandra S. nie przyznali się do zarzucanego im czynu. W złożonych przed sądem wyjaśnieniach kategorycznie zaprzeczyli, jakoby używali kwasu masłowego. Tłumaczyli, że ich akcja miała charakter moralnego sprzeciwu wobec działań wojennych Izraela w Strefie Gazy.
– Tamtego dnia dokonałem akcji protestacyjnej przeciwko firmie, która jest współodpowiedzialna za ludobójstwo. Kiedy zbliżyłem się do stoiska, wyciągnąłem termos i oblałem wodą z barwnikiem spożywczym stoisko firmy Elbit Systems. Nie celowałem w nic innego, nie widziałem, że ciecz poleciała na dywan– zeznał Radomir M.
Użyciu niebezpiecznych substancji kategorycznie zaprzeczyła również druga z oskarżonych, Aleksandra S.
– Nie miałam w rękach kwasu masłowego, nie mam pojęcia, skąd ta substancja się tam znalazła i nie miałam z tym nic wspólnego. Oblałam mieszaniną wody i barwnika spożywczego stoisko Elbit Systems. Wybrałam tę substancję, ponieważ jest nietoksyczna i nie powoduje trwałych zniszczeń. Zrobiłam to, co uważałam za słuszne – zaprotestowałam przeciwko promowaniu firm współodpowiedzialnych za ludobójstwo. Z firmy Elbit Systems pochodzi ponad 85% całej lądowej i dronowej artylerii Izraela. W tym też drony, które są odpowiedzialne za zabójstwo konwojów humanitarnych oraz naszego rodaka Daniela Sobóla – wskazała.
W postępowaniu jako strona społeczna uczestniczy Fundacja Polsko-Palestyńska Inicjatywa na Rzecz Sprawiedliwości „Kaktus”. Przedstawicielka organizacji, Karolina Ptak, stanęła w obronie oskarżonych aktywistów.
– Uważam, że ich działania są godne pochwały i uznania. To, co zrobili, było bardzo ważne w kontekście zwracania uwagi na to, że do Polski zapraszamy firmy, których sprzęt jest używany do popełniania zbrodni wojennych i ludobójstwa. Firma reklamuje ten sprzęt jako przetestowany w boju, co oznacza, że przetestowano go na ludności cywilnej w Strefie Gazy. Dwójka aktywistów, którzy użyli czerwonej farby symbolizującej krew, została postawiona przed sądem i grozi im więzienie. Jest to absurdalne i skandaliczne – mówiła.
Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 19 października. Sąd planuje wówczas przesłuchanie świadków oraz analizę nagrań wideo z przebiegu incydentu.










