Ponad 120 sztuk dzików ma zostać odstrzelone w powiecie skarżyskim, to sposób na zmniejszenie ich populacji i ograniczenie zniszczeń w mieście. Zwierzęta od dawna w Skarżysku czują się bardzo dobrze, wchodzą do centrum osiedli, niszczą tereny zielone, przewracają kosze na śmieci, a nawet wyrywają z rąk siatki z zakupami. Sposobem na ich odstraszenie ma być selekcja. Starosta skarżyski Artur Berus wydał pozwolenie na odstrzał sanitarny 126 sztuk.
– Odbyło się spotkanie z kołami łowieckimi, lekarz weterynarii przekazał dyspozycje kołom łowieckim i one mają się zająć tą sprawą. Starostwo planuje też oprysk specjalnym preparatem przeciwko dzikom, aby nie wchodziły na tereny zurbanizowane. Chcemy też kupić specjalną broń Palmera z środkiem usypiającym dla zwierząt, ale najpierw musimy mieć pozwolenie od Regionalnej Izby Obrachunkowej, że możemy taki wydatek ponieść – wyjaśnia starosta skarżyski.
Jarosław Mikołajczyk, łowczy okręgowy w Kielcach, informuje, że jeszcze nie dotarła do niego informacja o planowanym odstrzale w Skarżysku.
– My, jako związek łowiecki, rekomendujemy odławianie zwierząt i później ich uśmiercanie. Odstrzał prowadzony na terenach zamieszkanych przez ludzi może być niebezpieczny, a relokacja dzików jest niemożliwa ze względu na ASF.
Na terenie Skarżyska dziki śmiało wchodzą do miasta, niszczą tereny zielone, ale także uprawy. Przewodniczący skarżyskiej Izby Rolniczej Szymon Płusa zauważa, że jest bardzo trudno zwalczyć te zwierzęta:
– Ja mam pole ogrodzone elektryczny pastuchem, ale dzikom to nie przeszkadza. Mam zdjęcia i nagrania, na których widać, że na polu topinamburu, który uprawiam, jest stado liczące 30 sztuk. To powoduje ogromne zniszczenia.
Odstrzał sanitarny i opryski odstraszające dziki są prowadzone w Skarżysku od kilku lat, zarówno przez władze gminy jak i powiatu.










