W 2. kolejce Ligi Mistrzów piłkarze ręczni Industrii Kielce grali w środę (16 września) na wyjeździe z Kolstad Håndball.
Mistrz Norwegii nie wytrzymał starcia i już pierwszą połowę zakończył stratą sześciu bramek. W drugiej odsłonie nic się nie zmieniło i przewaga kieleckich szczypiornistów była wyraźna.
Ostatecznie mecz Kolstad Håndball – Industria Kielce zakończył się wynikiem 29:36.
Początek meczu to udane interwencje obu bramkarzy. Najpierw Nicolai Neupart zatrzymał rozgrywającego gości Juliena Bosa, a później Dejan Milosavljev obronił rzut karny wykonywany przez Simona Jeppssona. Jeszcze w 8. minucie po trafieniu Sondre Solheima był remis (4:4), ale od tej pory inicjatywę przejęła polska drużyna. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zdobyli cztery bramki z rzędu i 3 minuty później po rzucie z drugiej linii Białorusina Kiryła Rabczyńskiego prowadzili 8:4.
Trener gospodarzy zmienił bramkarza, na parkiecie pojawił się Oskar Knudsen, ale nie przyniosło to efektów. Kapitalną partię w szeregach Kielczan rozgrywał Aleks Vlah, na którego gospodarze nie mogli znaleźć sposobu. Dzielnie Słoweńcowi sekundowali Benoit Kounkoud, Rabczyński i Milosavljev. W 19. minucie do bramki Kolstad trafił Monar i Industria wygrywała już 14:7. Kiedy jednak goście przez ponad minutę grali w podwójnym osłabieniu, Norwegowie zdobyli trzy bramki z rzędu i zbliżyli się na cztery trafienia (10:14; Adrian Aalberg – 22.min).
Kiedy jednak mistrzowie Polski grali w pełnym składzie, wszystko wróciło do normy. Nadal nie do zatrzymania był Vlah, który do przerwy zdobył 7 bramek przy 100 proc. skuteczności. Po 30 minutach Kielczanie prowadzili 20:14.
Jeśli fani norweskiej ekipy mieli jeszcze nadzieję, że ich pupile będą w stanie odwrócić losy rywalizacji, to drużyna ze stolicy regionu świętokrzyskiego szybko wybiła im to z głowy. Bezradni gospodarze patrzyli, jak mistrzowie Polski zdobywają kolejne bramki. W 36. minucie Kounkoud urządził sobie slalom między obrońcami Kolstad i pewnie trafił do siatki gospodarzy. Industria prowadziła wówczas już 25:14.
Dopiero w tym momencie Milosavljeva po raz pierwszy w drugiej odsłonie pojedynku pokonał Emre Berge. Syn trenera mistrzów Norwegii był w tym okresie gry najjaśniejszą postacią zespołu, w ciągu niespełna 10 minut zdobył cztery bramki. Co prawda ekipa z Trondheim wykorzystując rozluźnienie w szeregach gości zmniejszyła trochę straty (39.min; 17:26 – Berge), ale polski zespół szybko wrzucił wyższy bieg.
W 49. minucie po bramce Arcioma Karalioka, Industria wygrywała już 35:22. Kiedy losy spotkania były rozstrzygnięte, Krzysztof Lijewski wymienił praktycznie całą pierwszą siódemkę. Gospodarze „przypudrowali” trochę wynik, ale w starciu z dobrze dysponowanym rywalem byli bez szans. Najskuteczniejszymi zawodnikami kieleckiej ekipy byli Vlah i Kounkoud, którzy zdobyli razem 16 bramek. Dla Kolstad 6 trafień zaliczył Berge.
– Od początku zagraliśmy super w obronie i ataku. Przez większą część meczu bez większych błędów. Jednak w sumie było ich aż 16, ale najwięcej zrobiliśmy już przy pewnym, wysokim wyniku. Chcieliśmy grać szybko i zdobywać bramki. Zagraliśmy to, co chcieliśmy. Wychodziło wszystko nad czym pracowaliśmy na treningach. Byliśmy super przygotowani – podkreślił rozgrywający Industrii Aleks Vlah, który znów był najlepszym zawodnikiem na parkiecie.
Trener Kielczan Krzysztof Lijewski miał nieco pretensji za brak koncentracji do ostatniej syreny.
– Mimo wysokiego zwycięstwa, na niekorzyść wpływa 16 błędów technicznych. W pierwszej połowie było ich pięć. Po 10 minutach drugiej połowy już 12. To za dużo. Zawodnicy, którzy weszli na ostatni fragment byli za bardzo rozprężeni. Nie za bardzo szanowali pracę, która została wykonana wcześniej. To materiał do analizy. Nie chciałbym, aby to wydarzyło się w przyszłości – powiedział trener.
W sumie jednak pochwalił zespół.
– Z przebiegu spotkania jestem zadowolony. Wiem, jak było tutaj w ostatnich latach. Wygrywaliśmy po nerwowych końcówkach (dwa razy jedną bramką, a raz dwiema – przyp. red.). Dziś chłopaki narzucili swój styl gry. Nie chcieli kolejnego horroru. Jestem z tego zadowolony. Wszystko ułożyło się pod nasze dyktando od początku – podsumował Krzysztof Lijewski.
Teraz w rozgrywkach Ligi Mistrzów nastąpi przerwa, bo za tydzień w Egipcie rozpoczną się klubowe mistrzostwa świata, czyli turniej Super Globe, który potrwa do 1 października.
W 3. kolejce Ligi Mistrzów piłkarze ręczni Industrii Kielce zmierzą się 7 października na wyjeździe z faworytem grupy F i jednym z faworytów całych rozgrywek, SC Magdeburg.
Kolstad Handball – Industria Kielce 29:36 (14:20).
Kolstad Handball: Nicolai Neupart, Oskar Knudsen – Emre Berge 7, Simon Jeppsson 6, Adrian Aalberg 3, Vemund Ask 3, Sondre Solheim 3, Mikkel Vestli 2, Erlend Johnsen 2, Magnus Stoelefjell 2, Goran Johannessen 1, Vetle Eck Aga, Adam Blanche, Magnus Gullerud, Erik Jakobsen, Vetle Mellemstrand.
Industria Kielce: Dejan Milosavljev, Adam Morawski – Aleks Vlah 9, Benoit Kounkoud 7, Kirył Rabczyński 4, Piotr Jarosiewicz 4, Arciom Karalek 4, Theo Monar 3, Julien Bos 2, Faruk Yusuf 1, Dylan Nahi 1, Luka Klarica 1, Piotr Jędraszczyk, Marcel Latosiński.










