Europa chce mieć własny 4. artykuł na wzór NATO? Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówiła o tym na szczycie w Strasburgu. Dr hab. Aleksandra Gasztold, profesor Uniwersytetu Warszawskiego ocenia, że pomysł ten może rodzić ryzyko tworzenia konkurencji dla Paktu Północnoatlantyckiego, ale ma też uzasadnienie w obecnej sytuacji geopolitycznej i zagrożeń, z jakimi mierzy się Europa.
Na sesji Europarlamentu w Strasburgu Ursula von del Leyen zaproponowała przebudowę architektury bezpieczeństwa. To utworzenie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, a także własnego planu działania przeciwko działaniom hybrydowym i mechanizmu uzupełniającego artykuł 4 Traktatu NATO. Miałby on umożliwiać konsultacje i wspólne działania, jeśli jakiś kraj uważa, że jego bezpieczeństwo jest zagrożone.
– Pomysł ten rodzi ryzyko dublowania NATO – ocenia dr hab. Aleksandra Gasztold, politolożka Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że takie działanie wymagałoby bardzo precyzyjnego określenia relacji z artykułem natowskim.
– W przeciwnym razie zamiast przyspieszyć reakcję, możemy stworzyć kolejny poziom konsultacji i kolejną instytucję – mówi.
Zdaniem ekspertki problemem może być także ustalenie w przypadku zleconych działań sabotażowych takich jak np. podpalenie, kto faktycznie stoi za atakiem i jak to udowodnić. To także pytanie o spójność oceny zagrożenia i potrzebnej reakcji – państwa Europy nie bywają w tym jednomyślne.
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego zauważa jednocześnie, że propozycja przewodniczącej KE jest odpowiedzią na rzeczywistą lukę w europejskim systemie bezpieczeństwa.
– Coraz częściej mamy do czynienia z działaniami, które są poważniejsze niż zwykła przestępczość, ale nie osiągają jeszcze progu zbrojnej napaści – diagnozuje.
Dr hab. dodaje także, że nie każdy akt sabotażu wymaga odpowiedzi militarnej i w tym zakresie UE dysponuje dziś instrumentami, których NATO nie posiada. To m.in. sankcje, regulacje gospodarcze, instrumenty cyberbezpieczeństwa czy ochrona infrastruktury krytycznej. W tych działaniach taki artykuł mógłby znaleźć zastosowanie. Co więcej, mógłby także wpłynąć na solidarność polityczną, na której rozbiciu zwłaszcza zależy wrogim państwom.
Zdaniem politolog wszelkie rozproszone działania, których w ostatnim czasie doświadcza Europa to testowanie systemów bezpieczeństwa i próba obnażenia występujących w nich dysfunkcji.
– Ja to często porównuję do wsypywania drobinek piasku w powolny mechanizm państwowy, gdzie instytucje są hierarchiczne, decyzje często wymagają czasu. Działania na taką skalę pokazują totalny brak przygotowania na szybkie reagowanie na mnogość zagrożeń – ocenia.
Co więcej, działania te podważają zaufanie obywateli do instytucji państwowych, co zdaniem politolożki stanowi jedne z największych problemów i wyzwań dla Europy.
Przypomnijmy: artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego oznacza, że każde państwo członkowskie NATO może zwołać pilne konsultacje, gdy poczuje zagrożenie dla swojej integralności terytorialnej, niezależności politycznej lub bezpieczeństwa.










