Mieszkańcy osiedla Górna Kolonia, Skałka i Rejów w Skarżysku Kamiennej od lat skarżą się na dokuczliwy odór. Od kilku miesięcy smród jest nie do wytrzymania. Kontrole okolicznych zakładów utylizujących odpady trwają, a ludzie nie mogą otworzyć okien ani wyjść na spacer. Co zrobić, by działalność gospodarcza nie uprzykrzała życia okolicy? O tym rozmawialiśmy w środę (23 września) w programie Interwencja.
Mieszkańcy Górnej Kolonii mówili, że obecny podczas audycji odór był zaledwie „zefirkiem” w porównaniu z tym, co zdarza się w najgorsze dni.
– Nie można okna otworzyć, nie można z dziećmi nigdzie wyjść. Jak idziemy do pracy na pierwszą zmianę, zostawimy otwarte okno i przychodzimy o 15.00, to w domu nie da się wytrzymać – mówili.
Mieszkańcy nie potrafią jednoznacznie określić odoru. Mówią o zapachu chemicznym, o odpadach, a czasami o zapachu przypominającym padlinę.
– W nocy śmierdzi najgorzej, aż szczypie w oczy – relacjonowali. – Niedaleko jest las, mamy piękne osiedle, mamy ławeczki, ale nie da się tu wyjść, usiąść i porozmawiać z sąsiadami. Dzieci i wnuki nie chcą nas odwiedzać, bo tu się nie da się wytrzymać – opowiadają mieszkańcy, którzy odczuwają także dolegliwości zdrowotne. Skarżą się na przewlekły nieżyt nosa, nudności, bóle głowy oraz podrażnienia śluzówek.

Przedstawiciel Rady Osiedla Rejów zwrócił uwagę, że problem dotyka nie tylko mieszkańców miasta, ale i przyjezdnych.
– Nasze osiedle jest osiedlem turystycznym. Ten zapach odczuwają również turyści i wczasowicze, którzy przyjeżdżają na ośrodek wypoczynkowy Rejów czy na plażę miejską. Nie zachęca to do wypoczynku, cierpią więc i lokalni przedsiębiorcy – mówił.
– Jest tu dom weselny, który praktycznie świeci pustkami, bo klienci ubywają. Kto będzie jadł przy takim smrodzie? Komunie, wesela, to wszystko odchodzi do lamusa – opowiadali ludzie.
Rady osiedli od dłuższego czasu kierują pisma do urzędu miasta, starostwa, urzędu marszałkowskiego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Mieszkańcy zwracali uwagę, że wcześniejsze kontrole często były zapowiadane, a tym samym nie zawsze odbywały się w czasie, gdy odór był najbardziej intensywny.
Małgorzata Szkatuła, zastępca Świętokrzyskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, poinformowała, że ostatnie działania WIOŚ przyniosły konkretne ustalenia.
– Stwierdzono uciążliwości odorowe na tym terenie. Ustalono już, skąd ten zapach najbardziej intensywnie dochodzi. Okazało się, że magazynowane są tam odpady, na które nie było w ogóle wydanej żadnej decyzji ani na zbieranie, ani na przetwarzanie – poinformowała.
Chodzi o trzy działki. WIOŚ skierował dokumentację do prezydenta Skarżyska-Kamiennej, który ma wszcząć procedurę dotyczącą usunięcia nielegalnie magazynowanych odpadów.

Konrad Wikariusz, zastępca prezydenta Skarżyska, powiedział, że obecna sytuacja jest pokłosiem złych decyzji podjętych w przeszłości. – Kiedyś popełniono błąd pozwalając, by na terenie po zakładach metalowych Mesko otwierały się firmy odpadowe. Te firmy uzyskały pozwolenia na prowadzenie takiej działalności, a cenę za to ponoszą teraz mieszkańcy całego miasta.
Wiceprezydent zaznaczył jednak, że wskazanie trzech działek nie oznacza rozwiązania całego problemu. – To otwiera drogę do załatwienia jednej sprawy. Natomiast ja nie mam żadnych złudzeń, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ten smród zniknie – mówił Wikariusz, bo w Skarżysku działa więcej firm związanych z gospodarką odpadami.
Jarosław Kaczmarski z Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Skarżysku-Kamiennej zwrócił uwagę, że w polskim prawie nadal brakuje konkretnych przepisów pozwalających ocenić uciążliwość zapachu.
– Od kilku lat jest procedowana tak zwana ustawa odorowa, która niestety nie znalazła swojego finału – wyjaśniał.
Mieszkańcy podkreślają, że chcą przede wszystkim skutecznego rozwiązania problemu. – Gdy nie poczujemy tego smrodu w najbliższym czasie, to uwierzymy. My już naprawdę teraz w nic nie wierzymy. Już tyle lat to trwa i każdy nas zbywa – mówią.
– My nie chcemy tutaj robić nagonki na te firmy, ani w jakiś sposób utrudniać im działalności. Chcemy tu funkcjonować i niech te firmy też sobie funkcjonują, tylko zgodnie z jakimiś normami i tak, żebyśmy my też mogli tu normalnie żyć – podkreślali mieszkańcy Skarżyska.





















