Rząd ma z czego schodzić, gdyby chciał, to by to zrobił – komentował na antenie Radia Kielce obecną sytuację cenową na rynku paliw Dawid Lewicki z Konfederacji. Pytany o rządowy projekt ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która ma pozwolić na ponowne wprowadzenie programu Ceny Paliwa Niżej, gość Radia Kielce podkreślił, że faktycznie dziś firmy paliwowe zarabiają dużo, ale nadal 49 proc. płaconej przez kierowców ceny stanowią podatki.
– Także rząd ma z czego schodzić, gdyby chciał, to by to zrobił. Musiałby troszeczkę obniżyć te podatki i miałoby to jakiś efekt dla Polaków. Niestety jednak, rząd próbuje bocznymi drzwiami odebrać te pieniądze, które ktoś zarobił. Nie jestem zwolennikiem zasady, żeby zmieniać zasady w trakcie gry. Prawo nie działa wstecz. Podatki ustala się z góry, można je obniżyć w każdej chwili, ale nakładanie podatku, bo ktoś zarobił – jest troszeczkę nie fair – ocenił.
Zapisy ustawy mówią bowiem o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Ustawą w środę (23.09.) zajmuje się Senat. Dawid Lewicki ocenia, że to rząd powinien jednak obniżyć VAT lub akcyzę.
– Czyli te podatki, które najwięcej zżerają, jeśli chodzi o cenę paliwa, i spokojnie te ceny mogłyby być trochę niższe. Te ceny powinny być troszeczkę niższe, bo sytuacja już dzisiaj jest bardzo trudna. Może to wywołać wzrost kosztów wszystkiego, wzrost inflacji. Rząd powinien to jak najszybciej zahamować, ale biorąc pod uwagę to, jak rząd funkcjonuje, jak szybko się zadłużamy, to za chwilę powie, że niestety, ale nie ma z czego obniżać – analizuje gość Radia Kielce.
Z kolei dopytywany o rządowy projekt obniżenia zarobków lekarzy pracujących w publicznej służbie zdrowia i zmniejszenia dopuszczalnej liczby ich godzin pracy, Dawid Lewicki ocenia, że jest to gaszenie pożaru, który się samemu wywołało, a proponowane rozwiązania niewiele zmienią.
– Jeśli chcemy naprawić ten system, to powinniśmy wprowadzić konkurencję. Nie może być tak, że mamy monopol NFZ. W Niemczech jest ponad 100 kas chorych i aż takich patologii tam nie ma. Wszędzie, gdzie jest konkurencja jest lepiej niż jest monopol. Dlaczego ci lekarze nie zostali rozliczeni? Niektórzy nawet nie zostali przesłuchani. Jeśli ktoś jest złodziejem, bo to jest zwykłe złodziejstwo, jeśli ktoś sobie wpisuje, że pracował np. 72 godziny, a rzeczywiście pracował może 8. Ktoś taki powinien być rozliczony, a nic takiego nie ma w tym państwie. Robimy tylko ustawę, która ma troszeczkę przytuszować te patologiczne występki – stwierdził.
Dawid Lewicki odniósł się także do słów jednego z liderów Konfederacji, Sławomira Mentzena, który ocenił, że w celu ratowania polskiej gospodarki niezbędne jest zlikwidowanie świadczeń socjalnych takich jak 13. i 14. emerytura, 300 plus i babciowe, a 800 plus należy zmienić i uzależnić od dochodu.
– Nie stać nas, byśmy utrzymywali tak ogromne wydatki socjalne. To łącznie koszt ok. 100 mld złotych – tłumaczył.
Dopytywany, czy Konfederacja nie obawia się narazić wyborcom, odpowiedział:
– Równie dobrze moglibyśmy obiecać 1500 plus, ale z czego mamy to sfinansować? Zadłużamy się niemiłosiernie. 270 mld zadłużenia rząd zaplanował tylko w tym roku. Musimy szukać oszczędności. To jest jeszcze ten moment, kiedy sytuacja gospodarcza jest jeszcze względnie dobra. Gdyby się coś przydarzyło np. ze wschodu, gdyby ta sytuacja się pogorszyła, to z czego my te długi będziemy spłacać, które z roku na rok rosną? Same odsetki od długu publicznego wynoszą 90 mld, a w najbliższym roku to będzie ponad 100 mld, czyli każdy Polak za same odsetki płaci ok. 2 400 zł rocznie – wyliczał. – Myślę, że każdy Polak powinien wiedzieć i umieć liczyć. A jeśli potem nie przyjedzie karetka, bo nie będzie nas na to stać? A w tę stronę to zmierza – ocenił.
Dawid Lewicki zaznaczył, że ograniczenie socjalnych wydatków jest w interesie Polski i przyszłych pokoleń.
Według najnowszego sondażu, Konfederacja mogłaby liczyć na 15 proc. poparcia, a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – na 10 proc.









