Samorządy coraz więcej dopłacają do transportu zbiorowego, a pasażerowie obawiają się wzrostu cen biletów. Dramatycznie wysokie ceny paliw powodują, że władze miast i gmin są zmuszone do negocjacji z przewoźnikami.
Jak informuje Barbara Damian, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach, tylko w tym roku obsługa tzw. dużego kontraktu autobusowego była droższa o ok. 5,5 mln zł w stosunku do tego, co pierwotnie zakładano. W połowie października planowana jest kolejna waloryzacja stawek za tzw. wozokilometr. Od lipca cena litra oleju napędowego wzrosła bowiem o przeszło 2 zł – z ok. 7 zł do ponad 9 zł.
– Waloryzacja obejmie czas od lipca do końca roku. Trzeba się spodziewać, że kwota, którą będziemy musieli wypłacić Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacji, aby zniwelować koszty, które spółka ponosi na zakup oleju napędowego, będzie bardzo duża – wskazuje Barbara Damian.
Z szacunków wynika, że do końca roku na utrzymanie transportu zbiorowego Kielce będą musiały przeznaczyć nawet ok. 10 mln zł więcej niż zaplanowano w budżecie. Jak tłumaczy prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Jerzy Met ceny paliw w bieżącym roku sprawiają, że co kwartał koszty wykonania usługi rosną o ponad 1 mln zł. Przyznaje, że spółka, podobnie jak cała branża transportowa, z niepokojem śledzi kolejne doniesienia z rynku.
– Obecnie wszystko jest pod kontrolą, choć nikt nie wie, co będzie działo się na rynkach. Nie tylko my jesteśmy w takiej sytuacji, bo cały transport jedzie na tym samym wózku. Liczymy na to, że w październiku, gdy pojawią się wskaźniki GUS, waloryzacja zrekompensuje nam te podwyżki – mówi Jerzy Met.
Prezes MPK Kielce zaznacza, że spółka stara się radzić sobie w tych niekorzystnych okolicznościach. Jak zapewnia, nie ma jednak mowy o jakimkolwiek zagrożeniu, aby np. autobusy nie wyjechały na ulice z powodu braku oleju napędowego. Pomaga w tym m.in. własna stacja paliw i dywersyfikacja dostaw.
– Do tej pory nie było takich zagrożeń, chociaż były sytuacje, że gdzieś na rynku brakowało paliwa. Mamy w tej chwili trzech dostawców. Nasze umowy są też odpowiednio skonstruowane. Komunikacja musi funkcjonować – przekonuje Jerzy Met.
Trudniejsze zadanie mają mniejsi przewoźnicy realizujący przewozy na tzw. liniach użyteczności publicznej na podstawie umów z Urzędem Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego. Jak informuje rzecznik instytucji Przemysław Chruściel, z uwagi, że są to umowy roczne nie przewidywały waloryzacji.
– W wyniku podjętych analiz województwo świętokrzyskie jako organizator publicznego transportu zbiorowego podjęło decyzję o wprowadzeniu zmian w taryfie biletowej, podnosząc ich ceny średnio o 20 proc. – tłumaczy Przemysław Chruściel.
W Kielcach, przynajmniej w najbliższych miesiącach, bilety nie zdrożeją. Jak zapewnia dyrektor ZTM Kielce Barbara Damian, jeśli jakiekolwiek modyfikacje zostaną wprowadzone, nie będą dotyczyć mieszkańców.
– Jesteśmy w trakcie wdrażania Kieleckiej Karty Miejskiej, która zacznie obowiązywać w maju lub czerwcu przyszłego roku. Bardzo nam zależy, aby utrzymać ceny dla mieszkańców, którzy opłacają podatki w Kielcach. Natomiast wzrosłyby ceny biletów dla osób, które tych podatków w mieście nie płacą – mówi dyrektor ZTM.
Miasto ma jednak inny problem. Wyższe niż zakładano mogą być oferty w trwającym przetargu na obsługę komunikacji publicznej w latach 2028-2037. W związku z tymi obawami ZTM wprowadził zmiany w specyfikacji zamówienia, tak by stawki proponowane przez potencjalnych wykonawców były jak najbardziej zbliżone do cen rynkowych.
– Zakładaliśmy, że pierwotnie stawka byłaby waloryzowana po raz pierwszy od 1 kwietnia 2028 roku. W czasie rozprawy w KIO firmy podnosiły argument, że będą musiały wliczyć w ofertę spore ryzyko, ponieważ nie wiadomo co się zdarzy w 2027 roku. Zdecydowaliśmy, aby tę stawkę urealniać już od pierwszego kwartału po podpisaniu umowy – powiedziała Radiu Kielce Barbara Damian.
Termin składania ofert mija 7 października. Prawdopodobnie, ze względu na kolejne wnioski do Krajowej Izby Odwoławczej, data ta zostanie ponownie przesunięta.










