W województwie świętokrzyskim trwają kontrole schronisk dla zwierząt. Inspektorzy sprawdzają, czy psy i koty będą miały dobre warunki do życia w czasie zimy. Schroniska z kolei apelują o pomoc – przydadzą się specjalistyczne karmy oraz koce czy kołdry.
– To wymagający czas zarówno dla nas, jak i dla zwierząt – przyznaje Aleksandra Kwaśniewska, lekarz weterynarii w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach, gdzie obecnie przebywa około 60 psów i 100 kotów.
– Mamy dużo starszych piesków, więc wiadomo że gorzej znoszą niskie temperatury. Będziemy pewnie ich przenosić na zimę do budynku. Potrzebujemy też wiele materiałów, bo staramy się, by zwierzakom było cieplej i przytulniej – mówi.
Schronisko do sezonu zimowego jest przygotowane. W pomieszczeniach dla kotów są kaloryfery, dla małych przygotowano ponadto termofory, na zewnątrz docieplane są budy. Zwierzęta będą też ubierane.
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach to jedno z tych miejsc, które w ostatnim czasie zostało skontrolowane przez inspektorów. Na początku października minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, że „zlecił dodatkowe kontrole schronisk, a także organizacji, żeby przed sezonem zimowym wszystkie zwierzęta miały w nich dobre warunki”.
Anna Lewandowska, inspektor do spraw zdrowia i ochrony zwierząt w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w Kielcach informuje, że kontrole w regionie dobiegają końca.
– Do dnia 30 października świętokrzyski wojewódzki lekarz weterynarii koordynujący wszystkie kontrole prześle analizę oraz wyniki do Głównego Inspektoratu Weterynarii. Na ten moment przeprowadzone są kontrole w większości podmiotów znajdujących się na terenie województwa świętokrzyskiego, a ich wyniki są pozytywne – zaznacza.
Inspektorzy sprawdzają m.in., czy zwierzęta będą miały dostęp do świeżej niezamarzniętej wody podczas ujemnych temperatur oraz czy budy i kojce na zewnątrz są wystarczająco docieplone.
Poprzedniej zimy warunki zwierząt w schroniskach stały się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji po doniesieniach z okolic Sobolewa, gdzie w schronisku „Happy Dog” ujawniono drastyczne uchybienia i złe traktowanie zwierząt. Także w województwie świętokrzyskim stwierdzono nieprawidłowości w jednym ze schronisk – „Baros” w Suchedniowie. Dziś w tym miejscu funkcjonuje schronisko, ale ma nowego właściciela i nową nazwę – „Tulimy Łapki”. Schronisko, jak informuje nas Aleksandra Kwaśniewska z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Kielcach, jest regularnie kontrolowane i poza drobnymi uchybieniami, nie ma do niego zastrzeżeń.
Ewelina Szlufik, właścicielka schroniska „Tulimy Łapki” ocenia, że placówka wymaga nieustannych modernizacji, a z uwagi że jest jedynie dzierżawcą terenu, może je prowadzić w ograniczonym zakresie. Nie ukrywa także, że obawia się zimy.
– Najbardziej boli mnie to, że gdy temperatury są ujemne, a ja wracam do domu, to one tu zostają. Mimo naszych starań, zwierzętom jest zimno, bo kojce znajdują się na zewnątrz. Są zaopiekowane i nakarmione, ale wciąż na dworze – mówi.
Pani Ewelina mówi, że docieplono budy a zwierzęta mają ułożone legowiska, kojce są osłaniane od wiatru, psy będą niebawem także ubierane. Zwierzętom w schronisku pomóc można przez dostarczanie takich ubranek, ale też koców, kołder i innych materiałów, które szybko się zużywają, bo są regularnie wymieniane.
W województwie świętokrzyskim obecnie działa 8 schronisk dla bezdomnych zwierząt.










