Ciężko ranny podczas walki z Niemcami żołnierz Armii Krajowej został wyniesiony z miejsca walki przez kolegów. Miejsca bitwy nie upamiętnia pomnik ani tablica. Świętokrzyscy terytorialsi pamiętają jednak o poległym żołnierzu z batalionu dowodzonego przez cichociemnego Eugeniusza Kaszyńskiego ps. „Nurt”.
29 października 1944 roku walkę z Niemcami w okolicach miejscowości Lipno (dziś teren gminy Oksa w powiecie jędrzejowskim) toczył I batalion 2 pp Leg AK. Jedna z kluczowych placówek znajdowała się na grobli pomiędzy stawami. Pierwszy szturm żołnierze AK odparli, ale wtedy Niemcy obłożyli ich stanowiska ogniem artylerii. To wtedy ciężko ranny został starszy strzelec Aleksander Jastrzębski ps. „Allan”. Został wyniesiony przez kolegów i przeniesiony w głąb lasu gdzie zmarł. Niestety część z historyków podaje, że został zostawiony przez kolegów na placu walki. Przeczą temu wspomnienia Mariana Świderskiego ps. „Dzik” i Lucjana Krogulca ps. „Lutek”.
Przed odejściem oddziału ciało poległego zostało pochowane w lesie. Już po wojnie jego szczątki zostały ekshumowanie i złożone na Cmentarzu Partyzanckim w Kielcach.
Żołnierze Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej w ubiegłym roku odwiedzili miejsce walki i śmierci żołnierza. W tym roku, w Dzień Zaduszny, ppłk Jarosław Zdanowicz zastępca dowódcy świętokrzyskich terytorialsów złożył znicz na grobie bohatera.











