Ponad dwie godziny trwała dyskusja nad projektem uchwały dotyczącej sprzedaży udziałów w spółce Szpital w Szczecinku.
Z takim wnioskiem wystąpił burmistrz Daniel Rak. Jego zdaniem po 12 latach wyczerpała się formuła współpracy na linii miasto-powiat, dlatego zdecydował o sprzedaży udziałów o wartości ponad 9 mln złotych za symboliczne 50 groszy: – Weszliśmy dobrowolnie do tej spółki i nie jest rolą samorządu miejskiego uczestniczenie w niej. Mamy tyle zadań własnych i potrzeb, musimy się na nich skupić oraz w miarę możliwości w każdym kolejnym budżecie szukać środków na pomoc dla szpitala.
Wniosek burmistrza mocno podzielił klub radnych Koalicji Obywatelskiej. Radny Marek Ogrodziński, były dyrektor medyczny spółki, mimo że wstrzymał się od głosu, był zwolennikiem takiego rozwiązania: – Czasem są trudne związki, które wymagają radykalnych cięć. Czy dalej jest nicość, czarna dziura? Czy być może tworzą się inne, lepsze, związki, które dają dobre efekty? Być może jest to takie miejsce i czas?
Przeciwna sprzedaży udziałów w spółce była m.in. przewodnicząca rady miasta Katarzyna Dudź z Koalicji Obywatelskiej, która pracuje w szczecineckim szpitalu: – Co do zadań własnych miasta… Panie burmistrzu, czy jest to przejęcie dworca PKP? Nie słyszałam, jak objął pan urząd, żeby wycofał się z tego pomysłu, bo to nie jest zadanie miasta. Jak to funkcjonuje? W pewnych dziedzinach trzymamy się zadań miejskiego samorządu, a w innych już nie.
W trakcie nadzwyczajnej sesji radni zdecydowali również o przekazaniu ponad 3 mln złotych na wsparcie spółki Szpital w Szczecinku. Ta decyzja kończy spory sądowe dotyczące dopłat do kasy lecznicy.












